Reklama

Reklama

Przesłuchanie Muellera w Kongresie. Trump: Wielki dzień demokratów nie nadszedł

W środę w Kongresie odbyło się przesłuchanie prokuratora specjalnego Roberta Muellera. Prezydent USA Donald Trump uznał je za porażkę demokratów, których "wielki dzień nie nadszedł". Z satysfakcją odnotował, że miał rację, odmawiając składania zeznań w śledztwie prowadzonym przez Muellera.

Wśród licznych wpisów, które Donald Trump umieścił na Twitterze w trakcie i po zakończeniu przesłuchań w Kongresie, nie zabrakło komentarzy o "nieudanej próbie impeachmentu" podjętej przez demokratów i o "końcu polowania na czarownice", a także podziękowań dla republikanów, którzy stanęli w środę w obronie dobrego imienia Trumpa.   

Reklama

Gospodarz Białego Domu uznał, że ciągnące się od 22 miesięcy śledztwo w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w USA oraz utrudniania przez niego działań wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie odchodzą w przeszłość, a on sam będzie się mógł teraz zająć przygotowaniami do kampanii prezydenckiej przed wyborami 2020 r. - pisze Reuters.   

Kolejne kroki

Niezależnie od przeświadczenia prezydenta Trumpa, który uważa, że śledztwo Muellera było jedną wielką mistyfikacją, przewodniczący komisji sprawiedliwości Jerrod Nadler zapowiedział jednak w środę późnym popołudniem, że o wszelkich krokach prawnych, jakie komisje izby niższej podejmą, opinia publiczna zostanie poinformowana w czwartek oraz w piątek.   

"Na obecnym etapie mogę powiedzieć tylko, że komisja sprawiedliwości Izby Reprezentantów USA wystosuje wezwanie pod rygorem odpowiedzialności karnej (subpoena) do doradcy Donalda Trumpa w trakcie kompanii wyborczej, Dona McGahna, a także zwróci się do sądu o nakaz udostępnienia w całości materiałów ze śledztwa prowadzonego przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera" w sprawie Russiagate.   

Wbrew wysuwanym przez Białym Dom zarzutom o stronniczość, Nadler skierował też słowa pochwały pod adresem Muellera, którego śledztwo udowodniło, że "nikt, także prezydent nie stoi w USA ponad prawem". Uczynił tak - wskazuje Reuters - mimo że zeznania prokuratora specjalnego nie potwierdziły jednoznacznie zarzutu utrudniania przez prezydenta działania wymiaru sprawiedliwości w postępowaniu w sprawie Russiagate.   

Media: Ostrożne słowa Muellera

W komentarzach amerykańskich mediów po zakończeniu przesłuchań w obydwu komisjach dominuje przekonanie, że zeznania Muellera nie stały się amunicją polityczną, ponieważ odpowiadając na pytania, prokurator był szalenie ostrożny w doborze słów. "Odpowiadał: 'nie powiedziałbym tego w taki sposób', 'nie chciałbym w to wchodzić głębiej', 'to wychodzi poza obszar prowadzonego przeze mnie dochodzenia' albo wręcz odsyłał do swego pisemnego raportu" - pisze Reuters.    

Biały Dom uznał wymijające odpowiedzi Muellera za klęskę demokratów. Prawnik Donalda Trumpa Jay Sekulow powiedział dziennikarzom po zakończeniu przesłuchań: "Społeczeństwo Ameryki powinno zrozumieć, że ta kwestia to już przeszłość i że sprawa została definitywnie zamknięta".   

Jednocześnie trudno uznać, by trwające prawie siedem godzin zeznania Muellera całkowicie oddaliły podejrzenia wobec Trumpa - wskazują media.   

Trump: Raport całkowicie mnie uniewinnia

Podczas przesłuchania przed obiema komisjami w Kongresie były prokurator specjalny Robert Mueller powiedział, że nie jest prawdą, jak utrzymuje Donald Trump, iż raport jego ekipy "całkowicie go uniewinnił". Dodał, że prezydent chciał go zwolnić, ponieważ prowadził dotyczące Trumpa śledztwo.   

Po przedłożeniu przez Muellera raportu prokuratorowi generalnemu Trump napisał na Twitterze, że dokument ten jest "totalnym oczyszczeniem go z zarzutów". Mueller podkreślił, że "to nie jest to, co stwierdza raport".   

Spytany przez członka komisji, republikańskiego senatora Kena Bucka o to, czy mógłby oskarżyć prezydenta o przestępstwo, gdy zakończy on urzędowanie, Mueller odparł: "Tak".   

Gdy Buck zapytał, czy prezydent może być oskarżony o utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości, Mueller powiedział: "Tak uważam".   

Pod koniec maja Mueller, komentując swój raport w sprawie Russiagate, oświadczył: "Gdybyśmy byli pewni, że prezydent Donald Trump nie popełnił przestępstwa, to byśmy to powiedzieli". Dodał, że oskarżenie Trumpa nie było możliwe w ramach wytycznych tego ministerstwa.   

Jak wyjaśnił, resort sprawiedliwości, powołując się na konstytucję, przygotował instrukcje, które określiły warunki brzegowe jego śledztwa, a zgodnie z opinią ministerstwa, "konstytucja stanowi, iż formalne oskarżenie urzędującego prezydenta o wykroczenie musi się odbyć na innej drodze niż postępowanie karne".   

Śledztwo w sprawie Russiagate

Śledztwo Muellera trwało 22 miesiące i toczyło się dwoma torami: badano sprawę ingerencji Rosjan w wybory i kontaktów ludzi z otoczenia Trumpa z przedstawicielami Kremla, a równolegle sprawdzano, czy prezydent nie usiłuje blokować działania wymiaru sprawiedliwości.   

Mueller, który jest republikaninem, był dyrektorem FBI w latach 2001-2013 i służył w administracjach zarówno republikańskich, jak i demokratycznych prezydentów. Jest weteranem piechoty morskiej i walczył w Wietnamie. Zanim został szefem FBI, pracował jako prokurator federalny. 

Śledztwo w sprawie afery Russiagate powierzono mu w maju 2017 roku, gdy Trump nieoczekiwanie zwolnił ówczesnego dyrektora FBI Jamesa Comeya, który nadzorował postępowanie w tej sprawie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama