Reklama

Reklama

Protesty po zapowiedzi Sisiego o starcie w wyborach; 3 zabitych

Setki stronników obalonego islamistycznego prezydenta Egiptu Mohammeda Mursiego wyszły w piątek na ulice miast, protestując przeciwko udziałowi w wyborach prezydenckich b. naczelnego dowódcy armii Abda el-Fataha es-Sisiego. W Kairze zginęły trzy osoby.

Abd el-Fatah es-Sisi powiedział w środę, że zrezygnował ze stanowiska ministra obrony oraz dowódcy sił zbrojnych i będzie kandydował na prezydenta. Oczekuje się, że Sisi wybory wygra.

Reklama

Według przedstawiciela ministerstwa zdrowia w Kairze doszło w piątek do starć zwolenników Bractwa Muzułmańskiego z mieszkańcami i siłami bezpieczeństwa; co najmniej jedna osoba została zabita z broni z ostrą amunicją.

We wschodniej dzielnicy Kairu Ajn Szams siły porządkowe użyły gazu łzawiącego, by rozproszyć protestujących. Zginęła tam dziennikarka Majda Aszraf, która relacjonowała zajścia - poinformowały siły bezpieczeństwa. Nie podano, w jaki sposób zginęła.

Do demonstracji doszło w piątek także w innych miastach, m.in. w Aleksandrii na północy kraju. Władze aresztowały 38 zwolenników byłego prezydenta Mursiego podczas protestów w miastach Giza, Mansura i Minja.

W Aleksandrii i Kairze w piątek demonstrowały także dziesiątki stronników Sisiego, którzy wymachiwali egipskimi flagami i nieśli jego zdjęcia.

Zapowiadając udział w wyborach prezydenckich, marszałek Sisi powiedział w środę w wystąpieniu telewizyjnym, że on sam nie może "dokonać cudu", i zaapelował do Egipcjan, by "ciężko pracowali" na rzecz poprawy sytuacji kraju.

Zwolennicy Mursiego i jego zdelegalizowanego Bractwa Muzułmańskiego zapowiedzieli w czwartek, że będą kontynuować protesty przeciwko temu, co określają jako "Sisiego republika strachu".

Zgodnie z nową konstytucją Egiptu, przyjętą w referendum w styczniu, wybory prezydenckie powinny się odbyć przed latem; dokładny termin nie został jeszcze ustalony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy