Reklama

Reklama

Prokuratura: Nie ma powiązań między napastnikiem z Tuluzy a Merahem

Francuska prokuratura nie znalazła żadnych powiązań między napastnikiem z Tuluzy, który w środę w banku w tym mieście na południu Francji wziął czterech zakładników, a dżihadystą Mohamedem Merahem, który w marcu zabił tam siedem osób.

Jak powiedział w czwartek dziennikarzom prokurator Michel Valet, "nie ma obiektywnych powiązań" między mężczyzną, który twierdził, że jest członkiem Al-Kaidy a Merahem.

Reklama

Według Valeta 26-letni Fethi Bumaza, który został zatrzymany po kilku godzinach w wyniku policyjnego szturmu, nie stanowi już zagrożenia, lecz ma duże problemy psychiczne.

Dzień wcześniej prokurator uznał, że twierdzenia o przynależności zatrzymanego do Al-Kaidy są nieprawdziwe.

Wziął zakładników

Napastnik wziął w banku jako zakładników cztery osoby, którym jednak nic się nie stało. Żądał rozmów z przedstawicielami elitarnej jednostki francuskiej policji RAID, która trzy miesiące wcześniej zastrzeliła dżihadystę Meraha.

Bank, gdzie przetrzymywani byli zakładnicy, znajduje się w centrum Tuluzy, około 500 metrów od miejsca, gdzie mieszkał Merah, który 11 i 19 marca zabił siedem osób, w tym troje dzieci i nauczyciela ze szkoły żydowskiej. Swoje ataki w miasteczku Montauban i na żydowską szkołę w Tuluzie Merah sfilmował.

21 marca islamista zabarykadował się w swoim mieszkaniu i stamtąd przez ponad dobę odpierał ataki policjantów, którzy próbowali dostać się do środka i pojmać zamachowca.

Merah, który szkolił się w obozach dla islamskich radykałów w Afganistanie i Pakistanie, zginął 22 marca od snajperskiego strzału w głowę po 32-godzinnej akcji policyjnej. Jego zabicie prokuratura uznała za akt uprawnionej samoobrony.

Dowiedz się więcej na temat: napastnicy | napastnik | prokuratura | Francja | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje