Reklama

Reklama

Prokuratorzy prowadzą śledztwo w sprawie Donalda Trumpa. "Priorytetowe znaczenie"

Donald Trump wzywał republikańskiego sekretarza, by ten "zdobył" więcej głosów w stanie Georgia w wyborach prezydenckich w 2020. Teraz sprawą zajmą się prokuratorzy. Śledztwu nadano "priorytetowe znaczenie".

Dochodzenie prowadzą prokuratorzy w hrabstwie Fulton. Zwrócili się do przedstawicieli władz stanowych o zachowanie dowodów dotyczących usiłowań zmiany wyników głosowania. Hrabstwo Fulton obejmuje m.in. Atlantę, stolicę stanu Georgia.

Reklama

"Prokurator okręgowy Fulton, Fani Willis, wysłała list z prośbą do urzędników państwowych o zachowanie dokumentów, w tym związanych z telefonem ówczesnego prezydenta Trumpa do republikańskiego sekretarza stanu Brada Raffenspergera z apelem, aby 'zdobył' większą liczbę głosów" - podkreśla agencja Reutera.

Grzywna albo więzienie

Jak powiadomiła wcześniej telewizja CNN eksperci prawni ocenili, że telefoniczne wezwanie Trumpa mogło stanowić naruszenie co najmniej trzech stanowych przepisów karnych związanych z prawem wyborczym. Zaliczają do nich spisek w celu popełnienia oszustwa wyborczego, przestępcze nakłanianie do popełnienia oszustwa wyborczego oraz celową ingerencję wiążącą się z wykonywaniem obowiązków wyborczych. Podlega to karze grzywny lub więzienia.

- Ta sprawa ma wysoki priorytet i jestem przekonana, że skoro inni funkcjonariusze organów ścigania przysięgli przestrzegać Konstytucji Stanów Zjednoczonych i Georgii, to będą nas wspierać w gromadzeniu informacji i dowodów potencjalnych przestępstw za pośrednictwem wywiadów, dokumentów, filmów i zapisów elektronicznych - napisała prokurator Willis w liście z 10 lutego do urzędników stanowych.

Pismo wyszczególnia, że należy zachować wszelkie zapisy potencjalnie związane z prowadzania akcji wyborczej w 2020 roku. Zwraca uwagę zwłaszcza na dokumenty, które mogą świadczyć o próbach wpłynięcia na działania osób pełniących rolę kierowniczą w nadzorowaniu przebiegu głosowania.

Trump chciał, by "uchylić zwycięstwo" Bidena

W poniedziałek biuro Raffenspergera otworzyło własne dochodzenie w sprawie rozmowy telefonicznej z 2 stycznia. Ówczesny prezydent USA wywierał presję na sekretarza stanu Georgia, by "uchylił zwycięstwo demokraty Joe Bidena 3 listopada w tym stanie w oparciu o nieuzasadnione roszczenia dotyczące oszustw wyborczych, akcentując, że wszelkie dalsze działania prawne będą leżeć w gestii prokuratora generalnego stanu" - przypomina Reuters.

Trump stoi też w obliczu kilkunastu batalii prawnych, w tym dochodzenia karnego prowadzonego przez prokuratora okręgowego z Manhattanu Cyrusa Vance'a w sprawie jego transakcji biznesowych, a także kilku procesów cywilnych. Śledztwo dotyczące firmy jego rodziny były prezydent określał jako "motywowane politycznie".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje