Reklama

Reklama

Prof. Timothy Snyder: Ludzie, którzy cierpią, nie są do końca wolni

- To najwyższy czas dla Amerykanów, by przemyśleć, co znaczy dla nas wolność. Trudno nam być wolnymi bez podstawowego dostępu do opieki zdrowotnej. Każdy Europejczyk wie, że dostęp do służby zdrowia to rzecz codzienna, a nie wyjątkowa - stwierdził profesor Timothy Snyder w programie "Dzień na Świecie". Na antenie Polsat News dyskutowano również o impeachmencie Donalda Trumpa.

Prowadzący "Dzień na Świecie" pytał, czy impeachmentowy akt oskarżenia przeciwko Donaldowi Trumpowi jest niezbędny do zamknięcia pewnego etapu. Zwrócił uwagę, że z senackiej arytmetyki wynika, że były prezydent raczej nie zostanie uznany winnym. 

Reklama

- Proces impeachmentu Donalda Trumpa jest jak najbardziej niezbędny. To zdrada narodowa na skalę Jaruzelskiego, stanu wojennego, to moment historyczny, który zasługuje na jak najwięcej uwagi. To będzie jeden z wielu procesów, ale ten proces senatorski stanowi możliwość dla Amerykanów, aby pogłębić rozważania o tym momencie - ocenił Snyder. 

Jan Mikruta zwrócił uwagę, że dla pewnej grupy osób proces będzie dążeniem do sprawiedliwości, ale dla innych to akt zemsty. - Patrzę na to trochę inaczej. Raczej jest to w interesie republikanów, żeby Trump zszedł ze sceny politycznej. Od momentów, kiedy on już nie jest prezydentem, a tylko źródłem problemów dla republikanów, dla demokratów jest raczej zaletą polityczną, bo dzieli republikanów. Republikanie są tchórzliwi i nie chcą publicznie być przeciw Trumpowi - mówił historyk. 

Prowadzący pytał swojego gościa, czy ten wierzy w "uleczenie" Ameryki przez Bidena. - Nie ma takich cudownych leków. Wydaje mi się, że bardzo potrzebna jest prawda. To trochę jak dylemat Polaków wobec komunizmu. Musimy znać prawdę o tym, co się stało. Potem może być dyskusja społeczna o tym, jak możemy budować naród. Praca Bidena polega na tym, żeby zmienić atmosferę polityczną sensowną polityką wobec koronawirusa. Praca innych polityków polega na tym, żebyśmy poznali prawdę - ocenił. 

"Pora przemyśleć, czym jest wolność"

Pytany o swoją najnowszą książkę Snyder wskazał, że jest wielu Amerykanów, którzy nie mają dostępu do ubezpieczenia, do systemu opieki zdrowotnej. 

- Jeżeli człowiek przez całe swoje życie musi martwić się o to, co stanie się, jak będzie chory, to nie jest do końca wolny. Ludzi, którzy cierpią fizycznie, psychiczne nie są w pełni wolni. To stało się dla mnie jasne po moim doświadczeniu - mówił gość "Dnia na Świecie" w Polsat News. 

- To najwyższy czas dla Amerykanów, by przemyśleć, co znaczy dla nas wolność. Trudno nam być wolnymi bez podstawowego dostępu do opieki zdrowotnej. Każdy Europejczyk wie, że dostęp do służby zdrowotnej to rzecz codzienna, a nie wyjątkowa. To problem kapitalistyczny. Jeżeli uważa się, że zdrowie ludzie jest przedmiotem to po czasie rezultat będzie, że ludzie są traktowani strasznie w szpitalach. W USA ludzie, którzy są bogaci, znajdą sobie miejsce, ale dla większości sytuacja jest fatalna - podkreślił. 

Mikruta zwrócił uwagę, że problemy nasiliły się w trakcie pandemii koronawirusa. - Obawiam się, że system pozostanie taki, jaki był. Najbardziej optymistyczny wariant jest taki, że Biden w końcu zrozumie, że to okazja, by zmienić cały paradygmat dotyczący polityki zdrowotnej. Po mojej książce on wysłał tweet, że zdrowie to prawo ludzkie, powiedział to po raz pierwszy, ale nie ma konsekwencji. Nie ma takiej możliwości, żeby wszyscy Amerykanie zostali ubezpieczeni. To jest nam potrzebne - wskazał. 

Powszechny dostęp do służby zdrowia

Prowadzący dopytywał, na czym polega największy problem, skoro udało się to w innych państwach.

 - Po pierwsze ideologia wolności rynkowej, zgodnie z którą wszystko, łącznie ze zdrowiem, to sprawa zysku, po drugie historyczny rasizm. Zawsze w takich momentach argumentuje się, że nie możemy tego robić, bo ci inni czarni, imigranci, Latynosi to wykorzystują. Trzeci problem to ogromne lobby. 20 proc. naszej gospodarki to służby prywatne. To tragedia polityczna, bo jak się wykształca takie ogromne lobby, to wtedy trudno coś zrobić. 

Profesor Timothy Snyder specjalizuje się w historii nowożytnego nacjonalizmu oraz dziejów Europy Środkowej i Wschodniej. Współpracował z uniwersytetami w Paryżu, Wiedniu, Warszawie, Pradze i Uniwersytetem Harvarda. Włada biegle językiem polskim.

W swojej ostatniej, najbardziej osobistej książce, leżąc w szpitalnym łóżku, stawia pytania o to, co zostanie po naszej wolności, gdy będziemy już pacjentem.

Wybitny historyk i autor własnym przykładem uświadamia nam, jak cienki jest naskórek naszych wolności. I jak łatwo go przebić. Taka jest rzeczywistość. Ale czy można ją zmienić? Czy opieka zdrowotna nie jest prawem człowieka? Czy państwo w imię naszego dobra może nas więzić? Jak powinien działać system, który nie zamieni łóżka w pryczę, ale nam pomoże wrócić do zdrowia?

"Amerykańska choroba" to refleksja humanisty nad prawdziwym znaczeniem najważniejszego słowa: wolność. Nawet wtedy, gdy się umiera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje