Reklama

Reklama

Próba rakietowa Korei Płn. Reakcje światowych mocarstw

Najnowsza północnokoreańska próba rakietowa jest "kolejną prowokacją" i powodem do wielkiego zaniepokojenia - oświadczył we wtorek w Genewie przedstawiciel USA ds. rozbrojenia Robert Wood. Władze Chin wezwały z kolei "wszystkie strony do powściągliwości".

Dyplomata USA powiedział, że potrzebna jest "dalsza analiza" pocisku balistycznego, który przeleciał nad japońską wyspą Hokkaido i spadł do Oceanu Spokojnego. Dodał, że ta kolejna północnokoreańska próba rakietowa będzie jeszcze we wtorek tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Reklama

"To kolejna prowokacja Korei Północnej (...). Oczywiście jest to przedmiotem wielkiego zaniepokojenia dla mojego rządu i dla innych rządów" - powiedział Robert Wood dziennikarzom przed sponsorowaną przez ONZ konferencją rozbrojeniową, podczas której ma wystąpić m.in. ambasador Korei Północnej Han Te Song. 

Chińskie MSZ podkreśliło z kolei, że Pekin sprzeciwia się próbom rakietowym Pjongjangu, prowadzonym wbrew rezolucjom Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale też uważa, że sankcje i presja nie rozwiążą problemu. Wezwano Stany Zjednoczone i Koreę Północną do rozmów.

Na wywarcie przez Chiny presji na Koreę Płn. nalegał w poniedziałek premier Australii Malcolm Turnbull, podkreślając, że Pekin jako największy partner handlowy Pjongjangu powinien "uczynić więcej". "Oni (Chiny) potępiają te próby rakietowe tak jak wszyscy inni, ale posiadanie wyjątkowej siły nacisku oznacza wyjątkową odpowiedzialność" - powiedział Turnbull w australijskiemu radiu.

Po raz pierwszy północnokoreańska rakieta przeleciała nad Japonią w 1998 roku. Pjongjang informował, że wyniosła ona satelitę na orbitę okołoziemską; kilka lat później potwierdził to Seul. Kolejna północnokoreańska rakieta - według Pjongjangu również wynosząca satelitę - przeleciała nad terytorium Japonii w kwietniu 2009 roku. Strona północnokoreańska twierdziła, że operacja przebiegła pomyślnie, ale Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) poinformowało, że żaden satelita nie dotarł wtedy na orbitę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje