Reklama

Reklama

Prezydent Niemiec ostro: Ataki na ośrodki dla uchodźców są obrzydliwe

Prezydent Niemiec Joachim Gauck skrytykował w czwartek akty przemocy wobec cudzoziemców i nazwał akcje protestacyjne przeciwko ośrodkom dla uchodźców "obrzydliwymi atakami", z którymi Niemcy nie mogą się pogodzić.

Przemawiając w Berlinie na konferencji poświęconej problemom imigracji Gauck zaapelował do obywateli o okazanie uchodźcom solidarności. "Jesteśmy świadkami umacniania się postaw wrogich wobec cudzoziemców, a niektórzy posuwają się wręcz do napaści" - mówił prezydent. Jak wyjaśnił, ma na myśli "obrzydliwe ataki na ośrodki dla uchodźców", do których doszło niedawno. "To nie do zniesienia" - podkreślił Gauck.

Reklama

"Spiegel online" zwraca uwagę, że prezydent odszedł od pisemnej wersji swego przemówienia, a jego słowa były jak na głowę państwa "wyjątkowo dobitne".

Zdaniem prezydenta Niemcy "muszą podjąć większy wysiłek, aby uznać spowodowaną imigracją różnorodność społeczeństwa". "Serce naszego społeczeństwa nie pogodziło się jeszcze z tym, o czym mózg wie już od dawna" - zauważył Gauck. 

Z danych przedstawionych niedawno przez MSW Niemiec wynika, że liczba ataków na schroniska dla uchodźców w zeszłym roku uległa podwojeniu. Tendencja wzrostowa utrzymuje się także w tym roku. Od stycznia doszło do 150 zamachów na placówki przeznaczone dla azylantów i uchodźców.

W zeszłym miesiącu nieznani sprawcy podpalili znajdujące się w budowie schronisko dla azylantów w Lubece oraz budynek w Miśni (Saksonia) przeznaczony na schronisko dla uchodźców. W miejscowości Freital pod Dreznem mieszkańcy pikietują hotel, w którym władze zakwaterowały uciekinierów z Syrii i Iraku, protestując przeciwko ich pobytowi. W wypowiedziach dla telewizji miejscowi wymyślali przybyszom od "darmozjadów".

W pierwszych miesiącach tego roku przez Niemcy przetoczyła się fala protestów przeciwko napływowi uciekinierów, szczególnie z krajów arabskich. Inicjatorem odbywających się co tydzień demonstracji był powstały w Dreźnie ruch społeczny Pegida (Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu). Na początku roku w demonstracjach Pegidy uczestniczyło co tydzień kilkadziesiąt tysięcy osób. Obecnie zainteresowanie protestami spadło.

Napływ uciekinierów wzbudza duże emocje wśród mieszkańców Niemiec. W zeszłym roku o azyl w Niemczech wystąpiło ponad 200 tys. obcokrajowców; w tym roku ich liczba ma się zwiększyć do 300 tysięcy. Lokalne władze nie zawsze radzą sobie z zakwaterowaniem przybyszów i zapewnieniem im godziwych warunków. Powszechnie krytykowany jest brak wcześniejszej informacji o planach przyjęcia azylantów i brak dialogu z mieszkańcami.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy