Reklama

Reklama

Prezydent Niemiec ociepla relacje z Rosją?

Niemieccy komentatorzy w większości pozytywnie ocenili pierwszą wizytę prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera w Rosji, podkreślając zwłaszcza jego spotkanie z działaczami Memoriału, pokazujące, że w kontaktach z Moskwą Berlin nie rezygnuje z wartości.

Podczas swojej pierwszej w charakterze głowy państwa wizyty w Rosji Steinmeier "w sposób prawidłowy rozłożył akcenty" - ocenił Reinhard Veser na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Świadczy o tym, zdaniem komentatora, duże znaczenie, jakie nadał swojemu spotkaniu z działaczami praw człowieka z Memoriału. "Sposób, w jaki władze rosyjskie postępują z Memoriałem, jest jednym z przykładów na to, że konflikt między Zachodem a kierownictwem rosyjskim nie jest tylko przyziemnym konfliktem interesów o energię i wpływy, lecz konfliktem dotyczącym wartości" - zaznacza autor komentarza.  

Reklama

Veser przypomina, że Memoriał jest celem nacisków ze strony aparatu władzy, ponieważ zajmuje się zbrodniami komunistycznej dyktatury, co koliduje z aktualną polityką rosyjskich władz.

Zdaniem komentatora słuszne jest podejście Steinmeiera, który uważa, że w kontaktach z Putinem należy "pozbyć się złudzeń". Za jedno z takich złudzeń komentator uważa nadzieję, że w najbliższym czasie uda się rozwiązać konflikty dzielące Niemcy i Rosję. "Należy Putinowi stale przypominać, że Zachód nigdy nie zapomni i nie pogodzi się z tym, co wydarzyło się na Ukrainie. Na tym gruncie dialog ma sens" - konkluduje Veser w "FAZ".    

"Nie rezygnując z wartości"

"Die Welt" podkreśla, że Steinmeier nie jest "ani mięczakiem, ani zwolennikiem polityki appeasementu". "Po siedmiu latach bez wizyt, jak najbardziej na miejscu, szczególnie ze względu na kryzys na Ukrainie, było szukanie kontaktu z Putinem na najwyższym szczeblu, aby wysondować, co jest możliwe z Rosjanami, a co nie, nie rezygnując przy tym z swoich wartości" - pisze Jacques Schuster.

Za ważny gest uznał komentator decyzję Steinmeiera, by spotkać się z Memoriałem i Michaiłem Gorbaczowem. 

"Ci pierwsi symbolizują politykę historyczną, która sprzeciwia się próbom Putina reinterpretacji historii służącej interesom reżimu, natomiast Gorbaczow reprezentuje prawo narodów do samostanowienia. To jego polityka doprowadziła w 1991 roku do niepodległości Ukrainy" - czytamy w "Die Welt".

"Trudno o bardziej dobitne gesty" - ocenia Schuster dodając, że w rozmowie z Putinem Steinmeier poszukiwał równocześnie metod na powstrzymanie rosnącej obcości między Niemcami a Rosją.

"Niczego innego nie chce kanclerz (Angela Merkel). Nie rezygnując z własnych wartości, chce poszukiwać możliwości odprężenia. Dziwne, że niektórzy widzą w tym oznakę słabości" - kończy Schuster.

"Takie sceny byłyby niemożliwe"

Bardziej krytycznie ocenia wizytę "Sueddeutsche Zeitung". "Zwrot poprzez zbliżenie - dawne credo polityki odprężenia jest nieoficjalną dewizą podróży Steinmeiera do Moskwy" - pisze Constanze von Bullion.

"Pomimo złamania prawa międzynarodowego na Krymie, pomimo walk na wschodzie Ukrainy, pomimo naruszania porozumienia z Mińska i pomimo nalotów rosyjskich myśliwców na miasta syryjskie, Steinmeier, będąc jeszcze wtedy ministrem spraw zagranicznych, opowiadał się za tym, by nie zrywać dialogu z Moskwą" - czytamy w "SZ".

"Merkel nie zawsze się to podobało" - zauważa autorka. Od kiedy Steinmeier nazwał manewry NATO przy granicy Rosji "wymachiwaniem szabelką", jego krytycy zaczęli mówić, że jest "w głębi ducha Moskalem". 

"SZ" zwraca uwagę, że podczas spotkania Steinmeiera i Putina z prasą nie było prawie mowy o Ukrainie czy Syrii, natomiast rosyjski prezydent wykorzystał tę okazję do chwalenia niemiecko-rosyjskich kontaktów handlowych. "Za czasów Joachima Gaucka (poprzednika Steinmeiera) takie sceny byłyby niemożliwe" - zauważa komentatorka.

Z Berlina Jacek Lepiarz 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy