Reklama

Reklama

Prezydent Estonii uhonorował Wajdę krzyżem Terra Mariana

Order Krzyża Terra Mariana - estońskie odznaczenie przyznawane obcokrajowcom za zasługi dla Estonii - otrzymał w piątek w Belwederze w Warszawie Andrzej Wajda.

Prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves, wręczając Wajdzie w obecności prezydenta Lecha Kaczyńskiego order, powiedział, że przyznano je reżyserowi - autorowi filmów o walce z porażającą niesprawiedliwością, której doświadczyli również Estończycy.

Reklama

- Jest dla mnie przyjemnością i zaszczytem móc tu dzisiaj spotkać pana, twórcę filmów, które podziwiałem przez dekady, które tak, jak zwłaszcza "Człowiek z żelaza", otwierały mi oczy na rzeczywistość - powiedział prezydent Estonii.

Ilves podkreślił, że Wajda jako jeden z nielicznych artystów potrafi w swoich filmach uchwycić "autentyczną walkę, toczącą się w sercach i duszach ludzi, którym przyszło się zmierzyć z porażającą niesprawiedliwością".

- W filmie "Katyń" pokazał pan, że zdarzyła się podwójna tragedia. Jedną było samo tragiczne zdarzenie, a drugą - był dramat tych, którzy starali się przechować o nim pamięć. Odwaga, która kazała ludziom mówić i zachowywać pamięć o przeszłości, nie jest wyłącznie polskim doświadczeniem. Jest to doświadczenie bardzo wielu krajów i ludzi. (...) Mój naród też doświadczył przymusu zachowania przez długi czas milczenia o strasznych wydarzeniach z przeszłości - mówił Ilves.

Jak zauważył, właśnie ta umiejętność Wajdy, że w jego filmach Estończycy dostrzegają opowieść o własnych doświadczeniach, została doceniona i dlatego reżyser został uhonorowany Orderem Krzyża Terra Mariana (Orderem Krzyża Ziemi Mariackiej).

Prezydent dodał, że "Ziemia Mariacka" to nazwa, którą Estonii nadał papież Innocenty III, kiedy ogłosił, że na tych obszarach należy krzewić chrześcijaństwo.

Orderu pogratulował Wajdzie prezydent Lech Kaczyński. Wymieniał filmy reżysera, które były ważne dla Polski, m.in. "Pokolenie", "Popiół i diament", "Lotna", "Brzezina", "Pan Tadeusz" i "Katyń". O "Katyniu" prezydent powiedział, że ma nadzieję, iż ten film zmieni stan świadomości historycznej Europy i Stanów Zjednoczonych.

- Kiedy rozmawiam ze swoimi partnerami w Czechach, w Estonii, na Łotwie, na Litwie, na Węgrzech, to zauważam, że "polska szkoła", polski film lat 50., 60., 70. jest czymś powszechnie znanym wśród tamtejszych elit. Muszę powiedzieć, że mi to sprawia wielką satysfakcję - powiedział L.Kaczyński.

Dziękując za order Wajda przypomniał, że Polska dwukrotnie w historii wyraziła głośno poparcie dla niepodległościowych dążeń Estonii. W roku 1920, kiedy Republika Estońska ogłosiła swoje powstanie, Polska jako jeden z pierwszych krajów europejskich uznała państwowość Estonii. Wajda mówił też o poparciu, jakie Polska wyraziła w 1991 r., kiedy Estonia walczyła o wyzwolenie z sowieckiej niewoli. - Miałem szczęście być wtedy senatorem z ramienia "Solidarności" - wspominał reżyser.

- To nasze zrozumienie dla wolności, nie tylko własnej, znalazło się jako hasło na polskich sztandarach: "za naszą i waszą wolność", pod którymi walczyli Polacy. Jestem dumny, że i ja, wśród polskich artystów, moim długim życiem w sztuce starałem się służyć tej wielkiej idei - mówił Wajda.

Reżyser, pytany przez dziennikarzy, kto i jak powinien nakręcić film o Powstaniu Warszawskim, powiedział, że sam teraz nie podjąłby się tego zadania.

Dodał, że kręcąc "Kanał", robił go dla publiczności, która pamiętała te wydarzenia i rozumiała towarzyszące im okoliczności. Dlatego można było sobie pozwolić na grę z publicznością, a "cenzorowi wypadły nożyczki z ręki".

- Stokrotka i Korab dochodzą do kraty. A za kratą co widać? Jakaś mgła, rzeka płynie, na drugim brzegu nic nie widać. Ale widownia w kinie wiedziała dokładnie, że tam są Sowieci. A dlaczego nie idą na pomoc? Cenzura nie mogła tego wyciąć, bo nie było żadnych Sowietów widać - mówił Wajda.

Odnosząc się do pytania o film o Powstaniu Warszawskim, który miałby powstać współcześnie, Wajda powiedział: - Chciałbym zobaczyć film, który się rozgrywa pomiędzy Stalinem i Churchilem, pomiędzy generałem Andersem a rządem polskim w Londynie. Jak mówił, twórcy tego filmu powinni mieć odwagę pokazać racje zwolenników i przeciwników powstania.

- Oczywiście, można uznać, że (powstanie) było zwycięstwem ducha nad materią, ale było też nierozsądnym krokiem i to w wielu aspektach. Po pierwsze w powstaniu zginęli najlepsi ludzie. (...) Po drugie, zniszczenie Warszawy wprowadziło zupełnie inną administrację - argumentował Wajda.

Jak wyjaśnił, odbudowa stolicy została przez powojenny rząd polski w Warszawie wykorzystana w celach propagandowych w myśl reguły: - Kto zniszczył Warszawę? Rząd londyński. Kto odbudował Warszawę? Rząd warszawski. - Myślę, że to pomogło utrwalić ten system. Dało temu systemowi na początek coś, czego on nie musiał wcale dostać za darmo - ocenił reżyser.

Według niego, film o powstaniu powinien być nakręcony z myślą o młodych ludziach, ponieważ właśnie osoby w wieku 15-25 lat stanowią większą część publiczności kin na całym świecie. Należy jednak przy tym skupić się na przekazaniu najważniejszych treści. Najlepszym tu przykładem jest, jak mówił, sukces kinowy "Katynia", który obejrzało 3 mln widzów.

Ponadto, zdaniem reżysera, nie należy kręcić filmu o Polsce specjalnie dla odbiorców zagranicznych. - Myślę, że nie jest dobrze zaczynać od tego, że my podbijemy świat, zrobimy film, Hollywood padnie na kolana. Nie miałem nigdy takiego złudzenia - powiedział Wajda.

Dowiedz się więcej na temat: krzyż | Warszawa | ilves | order | film | Wajda | prezydent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy