Reklama

Reklama

Prezydent Azerbejdżanu: Z dumą informuję mój naród o oswobodzeniu Agdamu

- Z dumą informuję mój naród o oswobodzeniu Agdamu - powiedział w piątek (21 listopada) azerski prezydent Ilham Alijew. Azerbejdżan przejął kontrolę nad regionem Agdam na mocy porozumienia pokojowego, które doprowadziło do rozejmu w konflikcie z Armenią o Górskich Karabach.

Alijew nazwał przejęcie Agdamu "wielkim politycznym sukcesem", który nie byłby możliwy bez zdobyczy militarnych. Siły azerskie poparła w tym konflikcie Turcja, która dostarcza też Azerbejdżanowi broń.

Reklama

Siły azerskie wkroczyły też do miasta Agdam, nominalnej stolicy regionu. W Baku radość z odzyskania regionu manifestowały tłumy z flagami narodowymi. Ormianie opuścili już część terytorium, które przejmuje Azerbejdżan, często podpalając swoje domy.

Ustalenia porozumienia

Zgodnie z ustaleniami porozumienia zawartego 9 listopada Azerbejdżan przejmie trzy azerskie regiony "utracone" przez ten kraj 27 lat temu. Rejon agdamski ze stolicą w Agdamie (Askeranie) przechodzi w piątek pod całkowitą kontrolę Baku. Rejon kelbecerski ze stolicą w Kelbecerze (Karwaczarr) - 15 listopada, a Lacin - najpóźniej 1 grudnia.

Porozumienie pokojowe stanowi, że strony utrzymały pozycje, jakie ich siły zbrojne zajmowały bezpośrednio przed podpisaniem rozejmu, dzięki czemu Azerbejdżan odzyskał kontrolę nad częścią terytorium Górskiego Karabachu.

Podpisanie rozejmu

Alijew i premier Armenii Nikol Paszynian podpisali deklarację o zakończeniu działań wojennych w Górskim Karabachu wynegocjowaną przez prezydenta Rosji Władimira Putina. Zgodzili się na obecność w regionie sił pokojowych z Rosji, które mają pilnować rozejmu zawartego po sześciotygodniowej wojnie.

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu poinformował w piątek, że 1960 rosyjskich żołnierzy zostało już rozlokowanych w regionie, by stanowić siły rozjemcze.

Gwarantem utrzymania pokoju w regionie konfliktu o Górski Karabach ma być zdaniem Alijewa nie tylko Rosja, ale też Turcja.

W Armenii po podpisaniu rozejmu wybuchły protesty. Paszynian tłumaczy, że do podpisania porozumienia skłoniła go skrajnie niekorzystna sytuacja na froncie. Zawieszenie broni uznał za "najlepsze z możliwych rozwiązań". - Mieliśmy przeciw sobie terrorystów i jedną z najlepszych armii NATO: siły zbrojne Turcji - podkreślił. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje