Reklama

Reklama

Premier Morawiecki zaapelował o zwołanie nadzwyczajnego szczytu RE w sprawie Białorusi

Premier Mateusz Morawiecki zaapelował do szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie sytuacji na Białorusi - poinformował w poniedziałek rzecznik rządu Piotr Müller.

Będziemy wzywali społeczność międzynarodową, Unię Europejską, by w sprawie Białorusi zajęła jednoznaczne stanowisko. Nie tylko wypowiedziała się, ale podjęła bardzo zdecydowane działania - zapowiedział wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Jak mówił, nie jest wykluczone, że MSZ wezwie ambasadora Białorusi.

Reklama

Jabłoński, komentując w poniedziałek na antenie TVN24 powyborczą sytuację na Białorusi zaznaczył, że z informacji przekazywanych MSZ przez polską ambasadę w Mińsku wynika, że reakcja sił porządkowych, sił bezpieczeństwa, a prawdopodobnie także sił wojskowych była bardzo zdecydowana.

"Zwłaszcza w Mińsku. Tam doszło do bardzo zdecydowanej interwencji, w wyniku której wiele osób zostało rannych. Mamy informacje o tym, że tego rodzaju wydarzenia miały miejsce zwłaszcza w stolicy Białorusi. W pozostałych miejscach nie mamy absolutnie żadnych szczegółów dlatego, że panuje ogromny chaos informacyjny" - powiedział wiceszef MSZ. Jak dodał, w mniejszych miastach ta reakcja prawdopodobnie nie była aż tak zdecydowana, co może oznaczać, że część sił policyjnych z mniejszych miast została skierowana do stolicy.

Jabłoński był pytany, czy reakcja na wydarzeni na Białorusi, m.in. w postaci oświadczenia prezydentów Polski i Litwy, którzy zaapelowali do władz w Mińsku o przestrzeganie standardów demokratycznych i powstrzymanie się od przemocy, "nie jest zbyt delikatna". "Myślę, że to jest wielki test dla Unii Europejskiej, dla społeczności międzynarodowej; że będziemy w najbliższych godzinach musieli podjąć bardzo zdecydowane kroki i sądzę, że jest kwestią godzin jeśli nie minut, że takie kroki zostaną podjęte również z polskiej strony" - powiedział.

"Będziemy starali się doprowadzić do tego, żeby UE zdecydowanie zareagowała"

Dopytywany, jakie to będą kroki, odparł: "Będziemy wzywali społeczność międzynarodową, Unię Europejską do tego, żeby w tej sprawie zajęła jednoznaczne stanowisko i nie tylko wypowiedziała się, ale podjęła bardzo zdecydowane działania". "Będziemy starali się doprowadzić do tego, żeby Unia Europejska jako całość bardzo zdecydowanie zareagowała i doprowadziła do tego, by ten kryzys został rozwiązany w sposób pokojowy i taki, jak tego chcą Białorusini" - zaznaczył.

Pytany, czy wśród tych kroków mogą być też sankcję, zaznaczył, że jeśli UE chce być globalnym liderem, to musi też być liderem w swoim najbliższym sąsiedztwie. "Będziemy wzywali wszystkie państwa europejskie do tego, żeby wobec kryzysu, który tuż za naszymi granicami się rozwija i grozi naprawdę potężną eskalacja, podjąć bardzo zdecydowane działania".

Dodał, że mogą to być działania polityczne, ale także gospodarcze. Jak mówił, "to będzie reakcja na wszystkich możliwych polach". "Będziemy oczekiwali, żeby wszystkie państwa podjęły działania tak zdecydowane i tak solidarne, jak to było w stosunku do Ukrainy kilka lat temu" - powiedział wiceszef MSZ. Według niego jeżeli Rosja uznałaby, że z jakichś powodów jej interesy są zagrożone, to "działania wojenne, działania w rodzaju wojny hybrydowej są niestety bardzo możliwe".

"Musimy też bardzo ostrożnie postępować, żeby nie wepchnąć Białorusi pod kontrolę naszego największego wschodniego sąsiada, bo bardzo dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, że Rosja stara się podporządkować sobie Białoruś" - podkreślił Jabłoński. Zaznaczył, że interwencja państw zachodnich musi być taka, żeby Białoruś przyciągnąć do Zachodu, a nie spychać ją w objęcia (prezydenta Rosji Wladimira) Putina".

Ambasador Białorusi zostanie wezwany do MSZ?

Jabłoński był też pytany, czy szef MSZ wezwie ambasadora Białorusi w Polsce w związku z tym, wydarzeniami, które miały miejsce w Polsce w miejscach, gdzie głosowali mieszkający tu Białorusini, gdzie uniemożliwiono im oddanie głosu.

"Nie będę uprzedzał faktów, co do naszych kroków dyplomatycznych. Stosowne działania zostaną podjęte i będziemy je ogłaszali w ciągu dnia. Widzieliśmy wszyscy te obrazki w mediach; będziemy starali się to potwierdzić, żeby mieć absolutną pewność co do tych faktów. Na pewno, jeżeli takie informacje się potwierdzą, to odpowiednie działania dyplomatyczne także względem ambasady Białorusi w Warszawie zostaną podjęte" - stwierdził. Jak dodał, nie może wykluczyć w żadnym razie, że ambasador Białorusi zostanie wezwany do MSZ. "Myślę, że jest to prawdopodobne" - powiedział.

Jabłoński był pytany, czy jako przedstawiciel polskiej dyplomacji nie ma sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o nasze zaangażowanie na Białorusi. "Polska jest w tych sprawach niezwykle aktywna" - powiedział. Zaznaczył, że w ubiegłym tygodniu z inicjatywy Polski ministrowie spraw zagranicznych państw Trójkąta Weimarskiego wydali wspólne oświadczenie "przeciwko potencjalnym fałszerstwom, potencjalnej przemocy na Białorusi".

Dodał, że także w poprzednich miesiącach Polska podejmowała działania dyplomatyczne w tej kwestii, m.in. w Brukseli. "To nie jest też tak, że my możemy rozwiązać te sprawy samodzielnie. Musi być wspólne działanie społeczności międzynarodowej i musi to być działanie tego rodzaju, żeby nie zarzucono UE, że chce integrować w sprawy wewnętrzne Białorusi" - podkreślił Jabłoński.

Wiceminister wyraził wdzięczność posłom opozycji

Dodał, że jeżeli zbyt intensywnie widoczne będą wpływy zachodniej dyplomacji to (prezydent Białorusi Alaksandr) Łukaszenka będzie tego używał jako argumentu, żeby bardziej pójść w stronę Rosji". "Możemy wspierać organizacje społeczne i gospodarkę państwa. Czyniliśmy to, ale myślę, że jako UE byliśmy zbyt mało ambitni" - stwierdził wiceminister spraw zagranicznych.

Pytany, czy prezydent Andrzej Duda powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego w związku z wydarzeniami na Białorusi, ocenił, że "powinniśmy w sprawach zagranicznych w ogóle, a zwłaszcza w tak kryzysowych, dotyczących naszych bardzo bliskich sąsiadów, mówić jednym głosem. Nie wykorzystywać tego tematu do domowej, bieżącej walki politycznej". Dodał, że zwołanie RBN to decyzja prezydenta.

Jabłoński wyraził wdzięczność posłom opozycji za zaangażowanie w sprawę Białorusi. Zapewnił, że posłowie opozycji, którzy udali się na Białoruś jako obserwatorzy, mogą liczyć na pomoc polskiej ambasady.

Wcześniej w oświadczeniu Biura Rzecznika Prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych napisano, że "MSZ wyraża głębokie zaniepokojenie brutalną pacyfikacją powyborczych manifestacji na Białorusi. Ostra reakcja sił porządkowych, użycie siły wobec pokojowo protestujących, arbitralne areszty są nie do zaakceptowania".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy