Reklama

Reklama

Premier: Dymisja niewykluczona, lecz nie teraz

Bułgarski premier Płamen Oreszarski nie wykluczył we wtorek podania się do dymisji, czego od 12 dni domagają się protestujący przed siedzibą rządu. Jednak według premiera kwestia dymisji może być dyskutowana dopiero po przyjęciu nowej ordynacji wyborczej.

W ubiegłym tygodniu w Brukseli, kiedy poprosił o sześć miesięcy spokoju, premier dał do zrozumienia, że jest gotowy ustąpić w konkretnym, względnie niedługim, terminie. Opracowanie całkowicie nowej ordynacji wyborczej może zająć mniej więcej tyle czasu.

Ludzie, którzy protestują obecnie, tak samo jak demonstrujący przeciwko centroprawicowemu rządowi Bojko Borysowa w lutym br., domagają się zmian w ordynacji, umożliwiających wejście nowych podmiotów do polityki i zniesienie płatnego dostępu do mediów publicznych. Nie są to jedynie żądania. Pojawiają się głosy o wprowadzeniu systemu większościowego w miejsce obecnego systemu proporcjonalnego. Nie brak opinii, że system większościowy powinien obowiązywać tylko dla części mandatów. Są propozycje zmniejszenia liczby posłów, których obecnie jest 240. Niektóre propozycje wymagają zmiany konstytucji.

Reklama

Na ogół wśród protestujących występują rozbieżności co do kształtu przyszłej ordynacji wyborczej. Na spotkaniu z przedstawicielami organizacji pozarządowych Oreszarski podkreślił, że "dla przyjęcia ordynacji wyborczej potrzebny jest parlament", oddalając tym samym termin zarówno własnej dymisji, jak i rozwiązania parlamentu.

Rozmowy z przedstawicielami tych organizacji prowadzi również wiceprzewodnicząca parlamentu z ramienia lewicy Maja Manołowa. Rozmowy jednak nie przebiegają łatwo. We wtorek rzecznik praw obywatelskich Konstantym Pawłow wyraził gotowość mediacji między protestującymi i władzami w sprawie nowej ordynacji.

We wtorek przed siedzibą rządu w Sofii protestujący zebrali się ponownie. Według MSW jest ich około 2 tys. Skandują hasła "dymisja" i "mafia", przygotowują się do środowego protestu, który ma rozpocząć się rano przed parlamentem. Na ten dzień zapowiadane są również protesty rolników ze zwierzętami oraz blokady dróg w Błagojewgradzie.

W tym mieście na południowym zachodzie kraju drugi tydzień  trwają demonstracje przeciw mianowaniu przedstawicielem rządu w regionie (odpowiednik wojewody) członka zrzeszającego bułgarskich Turków Ruchu na rzecz Praw i Swobód. Protestujący grożą zablokowaniem drogi E79 prowadzącej do Grecji.

Dowiedz się więcej na temat: Bułgaria

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne