Reklama

Reklama

Prasa o obławie na ośrodek dla uchodźców: Ataki na państwo prawa są nie do przyjęcia

Piątkowa prasa komentuje policyjną obławę w ośrodku dla uchodźców w Ellwangen. Tłum uchodźców groził policjantom, kiedy przyjechali po jednego z mieszkańców ośrodka.


"Oberhessische Presse" z Marburga pisze, że nieudana interwencja policji w Ellwangen (Badenia-Wirtembergia) z powodu buntu dużej grupy uchodźców chcących uniemożliwić deportację Togijczyka, była "dla państwa prawa wyzwaniem, którego nie wolno tolerować". Dziennik wskazuje też na inną grupę, "która werbalnie wywiera presję na państwo prawa" - na polityków: "Zaledwie policja zakończyła akcję w Ellwangen, spadł na nią grad «instrukcji» postępowania wobec tych, którzy stawiają opór stróżom prawa. Chór polityków piał o «utracie prawa pobytu» i domagał się natychmiastowej deportacji tych wszystkich uchodźców, którzy pospieszyli z pomocą młodemu mężczyźnie z Togo. Niektórym może się to nie podobać, ale jest to nonsensem, przynajmniej tak długo, jak długo poważnie traktujemy nasze prawo. Pozytywne rozpatrzenie wniosku azylowego albo przyznanie uchodźcy innego rodzaju ochrony zasadniczo nie zależy od jego zachowania u nas. Decydujące jest, że komuś w jego własnym kraju grozi niebezpieczeństwo. I niezależnie od tego osoby te pociąga się do odpowiedzialności karnej za opór czy stosowanie przemocy."

Reklama

W opinii "Flensburger Tageblatt" wydarzenia w Ellwangen "po raz kolejny dobitnie pokazują, że także w niektórych ośrodkach dla uchodźców już dawno powstały równoległe struktury społeczne lub klany. Reakcja państwa prawa na ekscesy musi być jasna. (...) Policyjną obławę, która zakończyła się ujęciem 23-letniego Togijczyka, należy postrzegać jako pewną cezurę. W przeciwnym razie incydenty takie jak w Ellwangen znowu staną się wodą na młyn prawicowych populistów i policzkiem dla wszystkich uchodźców przestrzegających prawa. To oni są przecież najbardziej pokrzywdzeni z powodu nagannego zachowania innych towarzyszy niedoli. Aby ich chronić, państwo nie może tolerować bezprawia w ośrodkach azylowych i z całą surowością musi podjąć przeciwko nim działania."

"Badische Zeitung" z Fryburga pisze, jakie "prace domowe" należy odrobić: "Potrzebne są szybkie procedury azylowe, od których nie można się odwołać, a także więcej wykwalifikowanych urzędników w Federalnym Urzędzie ds. Migracji i Uchodźców. Ośrodki dla uchodźców mogą stać się sposobem na konsolidację kompetencji, mogą umożliwić szybsze deportacje, o ile nie będą jedynie aresztami deportacyjnymi, w których będzie trwoniona szansa na integrację tych, którym wolno będzie zostać. Ale nawet wtedy, jeśli to będzie ze sobą współgrać, nie będzie można rozwiązać wszystkich problemów. Sprawa jest zbyt skomplikowana, ale budzące niepokój gadanie o tym, że zawiodło państwo, jest przesadą i tylko sieje strach."

"Neue Osnabrücker Zeitung" chwali policję: "Działała ostrożnie i konsekwentnie, najpierw wycofując się w sytuacji zagrożenia (...), aby potem przeprowadzić dużą operację. Jej wyniku nie ma co krytykować. Niemniej jednak incydent ten stanowi pewien moment przełomowy. Opór przeciwko deportacjom istnieje tak długo, jak długo istnieją osoby ubiegające się o azyl. Zbiorowy, a nawet zorganizowany opór przeciwko władzy państwa oznacza pewien stopień eskalacji, a z tego trzeba wyciągnąć konsekwencje. Ważne jest, by mieć na oku ośrodki dla migrantów ubiegających się o azyl. Policyjni eksperci już od dawna ostrzegają, że skala problemów rośnie wraz z wielkością miejsca zakwaterowania. W związku z tym kontrowersyjne jest planowanie dużych ośrodków recepcyjnych i detencyjnych."

"Allgemeine Zeitung" z Moguncji uważa, że "nic nie pomoże dawanie upustu emocjom i hołdowanie przekonaniu, że atak na policjantów jest jeszcze większym przewinieniem, jeśli dopuściły się go osoby ubiegające się o azyl. Bezsporne jest, że wśród uchodźców są nie tylko osoby zrozpaczone i szukające ochrony, ale także zwykli przestępcy. To niedobrze, ale nie jest to gorsze niż zamaskowane hordy rzucające kamieniami i koktajlami Mołotowa w biały dzień na szczycie G20 w Hamburgu lub 1 maja w Paryżu. Ataki na państwo prawa są absolutnie nie do przyjęcia ani tu ani tam; aby je odeprzeć trzeba działać «stanowczo», ale i «roztropnie»".

Redakcja Polska Deutsche Welle 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje