Reklama

Reklama

Pożar Notre Dame: Inne paryskie kościoły też są w niebezpieczeństwie

Dwa dni po pożarze w słynnej paryskiej katedrze Notre Dame we Francji pojawiają się polemiki dotyczące czasu przeznaczonego na odbudowę zniszczonej świątyni, środków na ten cel czy kwestii ochrony zabytków.

Francuscy architekci zastanawiają się nad możliwością odnowienia świątyni w ciągu pięciu lat, jak to zapowiedział prezydent Emmanuel Macron, a historycy sztuki ubolewają nad brakiem wystarczającej opieki nad francuskimi zabytkami. Na odbudowę katedry Notre Dame przesłano już prawie miliard euro.

Inne paryskie kościoły też są w niebezpieczeństwie

Reklama

"Można było tego uniknąć" - powiedział w wywiadzie dla radia France Info redaktor naczelny pisma "La Tribune de l’Art" (Trybuna Sztuki) Didier Rykner. Wyraził przekonanie, że "poprzednie tego typu pożary powinny były uczulić władze na niewystarczające przepisy dotyczące remontów zabytkowych budowli". Dziennikarz ujawnił, że historycy i konserwatorzy zwracali się do władz "o uchwalenie odpowiedniej ustawy, ale na darmo".

Stwierdzając, że podczas prac remontowych (takich, jakie prowadzono w Notre Dame) pożar może nastąpić z powodu niezauważonego tlącego się ognia, dziennikarz, powołując się na specjalistów, powiedział, że "istnieją środki pozwalające na bardzo szybką reakcję" w takich przypadkach.

Rykier, dając przykład instalacji elektrycznej Madeleine (jak nazywany jest paryski kościół Św. Marii Magdaleny), gdzie, jak opisywał, "wtyczki nachodzą jedna na drugą, absolutnie wbrew normom", ostrzegał, że inne paryskie kościoły również są w niebezpieczeństwie.

Dziennikarz ponadto powiedział, że wezwał mera Paryża Anne Hidalgo, "by zdała sobie sprawę, że jutro spłonąć może Madeleine". "Mój gniew podziela wielu historyków sztuki i wielu konserwatorów" zabytków, którzy wzywają do opracowania "szeroko zakrojonego planu ratowania zabytków stolicy" - mówił Rykier.

"Państwo powinno zapłacić za odbudowę"

"Od lat krzyczymy, że budżet na zabytki historyczne jest niewystarczający, że stał się zmienną dostosowawczą, co w pewnym momencie staje się poważnym problemem bezpieczeństwa" - mówił z kolei historyk sztuki Alexandre Gade w wywiadzie dla France Info.

Również jego zdaniem opieka państwa nad zabytkowymi budowlami jest niewystarczająca. Ten ceniony we Francji specjalista od historii architektury skrytykował zapowiedzianą w poniedziałek przez prezydenta "zbiórkę narodową" na rzecz odbudowy Notre Dame.

"Dobrą reakcją byłoby powiadomienie, że państwo, które jest właścicielem katedry, odbuduje ją. Zbiórki są pożyteczne, ale przyszedł czas, by to państwo zajęło się dziedzictwem architektonicznym kraju. A pieniędzy mu nie brak" - mówił ekspert, nie ukrywając gniewu.

Zebrano prawie miliard

Tymczasem, jak podano w środę, zbiórka przyniosła już prawie miliard euro. Setki milionów podarowały wielkie firmy. Niektóre, uciszając początek polemiki, oświadczyły, że rezygnują z zapowiadanych przez władze z tego powodu ulg podatkowych.

We wtorkowym orędziu do narodu prezydent Macron obiecał, że Notre Dame odbudowana zostanie w ciągu pięciu lat. Wielu ekspertów i architektów jednak tę zapowiedź podważa, szacując czas robót "na dziesięciolecia".

Z tego chóru głosów wyłącza się jednak Jean-Michel Wilmotte, który kierował pracami renowacyjnymi Luwru. Architekt przyznał, że jeśli próbowałoby się używać metod tradycyjnych, roboty trwałyby bardzo długo. Proponuje więc zastosowanie nowoczesnych środków i materiałów, zapewniając, że "choć nie będzie to ta sama katedra, będzie identyczna" jak dawniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje