Reklama

Reklama

Potężna eksplozja w Bejrucie. Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych

Minister zdrowia Libanu poinformował, że liczba ofiar śmiertelnych wtorkowej eksplozji w Bejrucie wzrosła do 154 - podała w piątek (7 sierpnia) agencja NNA, na którą powołuje się Reuters. Wcześniej informowano o śmierci 135 osób. Z kolei prezydent Libanu Michel Aoun oświadczył, że przyczyna eksplozji jest wciąż nieznana, ale mogła być nią "obca ingerencja" pod postacią rakiety, bomby lub innego czynu.

Minister Hamad Hasan przekazał, że jedna na pięć osób z ok. pięciu tysięcy rannych wymagała hospitalizacji, a 120 osób było w stanie krytycznym.

Prezydent: Dochodzenie ma odpowiedzieć na trzy pytania

Reklama

Głos w piątek zabrał również prezydent Libanu Michel Aoun. 

Aoun powiedział, że śledczy badający przyczyny katastrofy sprawdzają, czy była ona efektem zaniedbań, wypadku czy możliwej obcej ingerencji.

Według libańskiego prezydenta dochodzenie ma odpowiedzieć na trzy pytania. "Po pierwsze, w jaki sposób materiały wybuchowe do portowych magazynów się dostały i jak były przechowywane (...); po drugie, czy eksplozja była wynikiem zaniedbań lub wypadku (...), a po trzecie możliwość, że doszło tam do zewnętrznych ingerencji" - cytuje słowa Aouna Reuters.

Eksplozję było słychać aż na Cyprze

Do eksplozji doszło we wtorek (4 sierpnia) w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze.

W ramach śledztwa aresztowano 16 osób. 

W związku z sytuacją w kraju libański rząd ogłosił stan wyjątkowy dla miasta Bejrut, który ma obowiązywać przez dwa tygodnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje