Reklama

Reklama

Postępowanie OLAF wobec Janusza Wojciechowskiego. Polityk wyjaśnia

Janusz Wojciechowski - polski kandydat na unijnego komisarza ds. rolnictwa - ma kłopoty. We wtorek Ursula von der Leyen ma przedstawić oficjalnie skład swojej Komisji, a niemiecki tygodnik "Der Spiegel" ujawnia, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) prowadzi postępowanie wobec polityka. W rozmowie z dziennikarką RMF FM Katarzyną Szymańską-Borginon Wojciechowski zapewnił, że chce jak najszybszego wyjaśnienia sprawy. Stwierdził, że to "stara sprawa, o której pisano w 2016 roku". Podkreślił, że dochodzenie zostało już zakończone, co potwierdza dokument, który otrzymał od OLAFU w maju.

Zdaniem Janusza Wojciechowskiego dochodzenie OLAFU zostało już zakończone, gdyż już 29 maja otrzymał dokument, który zgodnie z rozporządzeniem z 2013 r. przesyłany jest po zakończeniu dochodzenia. 

Reklama

- Zgodnie z tym rozporządzeniem taki dokument przesyła się osobie objętej postępowaniem po zakończeniu dochodzenia (a przed sformułowaniem wniosków końcowych - przyp. red.) - stwierdził.

Wojciechowski zwrócił się także do OLAFU o upublicznienie dokumentu z 29 maja. Jak wyjaśnił z dokumentu wynika, że OLAF badał jego rozliczenia z podróży z lat 2009-16, i że znaleziono w nich tylko -  jak się wyraził  - "drobne omyłki pisarskie i rachunkowe, nie powodujące żadnej szkody". Zaznaczył, że "nie powinny się one były zdarzyć, ale się zdarzyły". 

Takie "omyłki" znaleziono w 9 rozliczeniach. A jak podkreśla Wojciechowski - rozliczeń z podróży przez te 7 lat było ponad tysiąc.

"Omyłki" dotyczyły np. "błędnego wpisania numeru rejestracyjnego samochodu albo pomyłki we wskazaniu stanu licznika po zakończeniu podróży". Wyjaśnił, że wówczas jeździł trzema samochodami i przez pomyłkę wpisał niewłaściwy numer tablicy rejestracyjnej, natomiast w tym drugim przypadku nie spisał wskazania licznika zaraz po odbyciu podróży i próbował odtworzyć jego stan dopiero po kilku dniach. W kilku innych przypadkach stan licznika wskazywał na kolidowanie "jednej podróży z drugą". 

- Błędnie odczytałem stan licznika - stąd ta pomyłka - wyjaśnia. 

Wojciechowski poinformował, że odniósł się na piśmie do tych wszystkich ustaleń przesłanych 29 maja.

Wojciechowski zapewnił, że gotowy jest wszystko wyjaśnić opinii publicznej i eurodeputowanym podczas wysłuchania. Stwierdził, że jeżeli taką zgodę otrzyma, to zaraz upubliczni ten dokument "ze wszystkimi dowodami, które tam są". Przypomniał, że jeszcze w 2016 roku zwrócił - ze względu na zastrzeżenia - z własnej inicjatywy ponad 11 tys. euro, by pokryć koszty niedostatecznie udokumentowanych podróży. 

- Bez żadnych wezwań, bo odchodziłem z PE i chciałem mieć pewność, że żadne z moich rozliczeń nie zawiera błędów - podkreślił.

Katarzyna Szymańska-Borginon 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama