Reklama

Reklama

Portugalia: Strajk generalny przeciwko oszczędnościom

W Portugalii rozpoczął się w środę wieczorem strajk generalny zorganizowany z inicjatywy dwóch największych central związkowych CGTP i UGT. Protest przeciwko polityce oszczędnościowej rządu Pedra Passosa Coelho zakończy się w piątek nad ranem.

Jako pierwsi zastrajkowali pracownicy transportu miejskiego w Lizbonie i Porto. W obu miastach znacząco ograniczono liczbę autobusów, tramwajów i pociągów podmiejskich.

Reklama

W środę wieczorem, na dwie godziny przed planowym zamknięciem metra, zastrajkowali jego pracownicy w stolicy kraju. Na czterech liniach lizbońskiego metra wszystkie stacje będą zamknięte do piątkowego poranka. Nie przewidziano tam żadnego transportu zastępczego. Według związkowców przywrócenia pełnego ruchu należy się spodziewać dopiero w piątek w godzinach popołudniowych.

Do strajku generalnego przystąpili też pracownicy kolei państwowej, poczty oraz sądów i urzędów szczebla centralnego i samorządowego. W ograniczonym zakresie mają funkcjonować też w czwartek szpitale i ośrodki zdrowia. Po raz pierwszy od czasu objęcia władzy przez gabinet Pedra Passosa Coelho do strajku generalnego przyłączyła się część pracowników służb bezpieczeństwa. Jak zapewnił Miguel Macedo, minister spraw wewnętrznych Portugalii, ich udział w proteście nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju.

W strajku generalnym udział biorą także pracownicy portugalskich lotnisk oraz portów morskich, a także barek kursujących na rzece Tag w aglomeracji lizbońskiej.

Podczas oficjalnego rozpoczęcia strajku w lizbońskim centrum utylizacji śmieci liderzy największych syndykatów Carlos Silva z UGT i Armenio Carlos z CGTP zaapelowali do rządu o zaprzestanie polityki prowadzącej do ubożenia społeczeństwa oraz o większy szacunek dla ludzi pracy.

"Mamy nadzieję, że rozpoczęty strajk generalny pokaże, ilu przeciwników ma rząd i doprowadzi do jego porażki" - oświadczył Carlos.

Tymczasem w środowym wystąpieniu w parlamencie premier Passos Coelho przekonywał, że protesty społeczne nie poprawią trudnej sytuacji finansów Portugalii. Zapowiedział też, że rząd nie zamierza obniżać podatków w tym roku.

Rozpoczęty w środę wieczorem protest jest czwartym strajkiem generalnym podczas rządów ekipy Passosa Coelho, która sprawuje władzę od czerwca 2011 r. Podczas swojej działalności centroprawicowy gabinet skupia się na realizacji surowego programu redukcji zatrudnienia i zarobków sektora publicznego. Polityka zaciskania pasa wymuszona została zawartym w maju 2011 r. przez Portugalię porozumieniem z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, na podstawie którego Lizbona otrzymała 78 mld euro pożyczki.

Po odrzuceniu w kwietniu br. przez Trybunał Konstytucyjny części zaplanowanych środków oszczędnościowych, rząd Portugalii przyjął kolejny plan ograniczenia wydatków. Przewiduje on m.in. zmniejszenie budżetu wszystkich ministerstw i wzrost składek na ubezpieczenie społeczne.

Dowiedz się więcej na temat: Portugalia | strajk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy