Reklama

Reklama

Porażka Le Pen. Front Narodowy nie wygrał w żadnym z regionów

Według wstępnych wyników niedzielnej drugiej tury wyborów regionalnych we Francji, konserwatywni Republikanie byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego zwyciężyli w 7 z 13 regionów, a rządząca Partia Socjalistyczna w 5. Skrajnie prawicowy Front Narodowy nie zwyciężył w żadnym.

Tydzień temu, w pierwszej turze wyborów, Front Narodowy Marine Le Pen odniósł spektakularny sukces uzyskując najwięcej głosów w 6 regionach.

Reklama

W niedzielę szczególnie dotkliwa dla FN była porażka jej liderki Marine Le Pen w północnym regionie Nord-Pas-de-Calais-Pikardia z kandydatem Republikanów Xavierem Bertrandem. "Zatrzymaliśmy marsz Frontu Narodowego, jednak wynik uzyskany tego wieczoru każe nam zachować skromność. Dziękuję wyborcom, którzy ochronili nasz piękny region" - powiedział Bertrand po ogłoszeniu wyników głosowania.

Wyniki drugiej tury stanowią dla Marine Le Pen dotkliwy cios, bowiem zamierzała wykorzystać wybory regionalne jako odskocznię do wyborów prezydenckich w 2017 roku. Po ogłoszeniu wyników Le Pen zapewniła jednak, że "nic nas nie zatrzyma" i zapowiedziała dalsze działania w celu zwiększenia poparcia dla jej partii. "Będziemy apelować do wszystkich Francuzów, aby zechcieli się do nas przyłączyć" - oświadczyła.

"Nasze wyniki posłużyły do zdemaskowania kłamstw"

"Nasze wyniki wyborcze - powiedziała Le Pen - posłużyły do zdemaskowania kłamstwa, na którym opiera się system polityczny Francji". Dodała, że "potroiliśmy liczbę naszych radnych regionalnych w porównaniu z 2010 rokiem".  

Jej 26-letnia bratanica Marion Marechal Le Pen również odniosła porażkę, przegrywając na południu stosunkowo niewielką liczbą głosów z kandydatem Republikanów. "Są porażki, które hańbią zwycięzców" - powiedziała po ogłoszeniu wyników. Skomentowała w ten sposób decyzję socjalistów wycofania swoich kandydatów w kilku regionach i wystosowania apelu do swoich zwolenników aby oddali głosy na Republikanów Sarkozy'ego, którzy - według sondaży - mieli większe szanse na zwycięstwo.

Na Korsyce historyczne zwycięstwo odnieśli nacjonaliści z ugrupowania "Per a Corsica" (Dla Korsyki), uzyskując ponad 35 proc. poparcia. Front Narodowy odniósł tam klęskę, uzyskując zaledwie 9,8 proc. głosów.

Zwycięstwo Republikanów Sarkozy'ego w 7 regionach, w tym regionie paryskim, w którym od 17 lat rządy sprawowała lewica, oceniane jest jako duży sukces, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę słaby wynik w pierwszej turze. Socjaliści obecnego prezydenta Francoisa Hollande'a, zwyciężając w 5 regionach odnieśli - jak się wskazuje - lepszy wynik niż się obawiali, ale i tak należy go interpretować jako porażkę.

"Wyborcy rozczarowani czołowymi partiami"

Komentatorzy wskazują, że mimo porażki w drugiej turze Front Narodowy uzyskał w sumie najlepszy rezultat w swojej historii, wykorzystując rozczarowanie wyborców obiema partiami głównego nurtu oraz obawami o bezpieczeństwo po listopadowych krwawych zamachach w Paryżu. Front wygrywał też obawy Francuzów związane z masowym napływem imigrantów.

Potwierdził to socjalistyczny premier Manuel Valls oświadczając, że "dzisiaj nie ma miejsca na uczucie ulgi lub triumfalizm". "Niebezpieczeństwo ze strony skrajnej prawicy nie znikło, daleko jeszcze do tego" - ostrzegł.

Również przywódca konserwatywnej opozycji, b. prezydent Nicolas Sarkozy (Republikanie) stwierdził, że wyniki głosowania "nie powinny skłaniać nas do zapominania o ostrzeżeniu, jakie stanowiły rezultaty pierwszej tury" 6 grudnia.

Czołowe francuskie media powitały wynik niedzielnych wyborów z ulgą, ale i z ostrożnością. "Bezpośrednie zagrożenie zostało zażegnane" - ocenił skłaniający się na lewo katolicki dziennik "La Croix" w komentarzu redakcyjnym zatytułowanym "Przegrali wszyscy". Dziennik ostrzega jednak, że "jeśli nie znajdziemy odpowiedzi na niepokoje Francuzów, Front Narodowy będzie dalej się umacniał, aż do wyborów prezydenckich".

"Strach przed skrajną prawicą zmobilizował"

Prawicowy dziennik "Le Figaro" ocenił w swym poniedziałkowym wydaniu, że rezultat wyborów zmusza przeciwników Frontu Narodowego do "sprostania poziomowi zaufania, jakim obdarzyli ich ponownie wyborcy".

Lewicowy "Liberation", w komentarzu redakcyjnym zatytułowanym "To zwycięstwo jest przede wszystkim uniknięciem porażki", pisze, że "to strach przed skrajną prawicą zmobilizował środowiska liberalne i lewicowe" oraz, że obecny lewicowy rząd "ma jeszcze rok na rehabilitację".

Politolog Jean-Yves Camus zwrócił uwagę, że wynik wyborów "zdaje się potwierdzać problem Frontu Narodowego: to jest doskonała partia na pierwszą turę, ale nie wie jak postępować dalej".

W niedzielę do głosowania uprawnionych było 44,6 mln wyborców. Francuzi wybierali władze 13 regionów (dotychczas było 22) we Francji kontynentalnej oraz czterech z pięciu francuskich regionów zamorskich. Po uchwalonej pod koniec 2014roku  reformie regionalnej, nowo utworzone regiony mają zacząć funkcjonować z początkiem 2016 roku.

Wyłoniono w sumie blisko 1757 członków rad regionów. Rady mają znaczne kompetencje w dziedzinie finansowania działań lokalnych. Decydują o budowie i utrzymaniu publicznych szkół średnich, organizacji transportu regionalnego, zagospodarowaniu przestrzennym. Dysponują budżetem w wysokości 29 mld euro rocznie.

Były to ostatnie wybory we Francji przed wyborami prezydenckimi w 2017 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy