Reklama

Reklama

Polscy turyści utknęli w Sharm el-Sheikh

"Utknęliśmy w Egipcie. Na razie nie wiadomo, kiedy wrócimy do kraju" - zaalarmowali stację TVN24 Polacy przebywający w Sharm el-Sheikh w Egipcie, klienci biura Alfa Star. Turyści mieli wylecieć wczoraj do kraju z lotniska w Tabie, ale ich podróż odwołano ze względów bezpieczeństwa.

17 klientów biura "Alfa Star" obecnie przebywa w Sharm el-Sheikh, a dwóch w Dahabie. Do lotniska w Tabie można dojechać z kurortów tylko jedną drogą, którą wczoraj zablokowało wojsko. Przedstawiciele biura twierdzą, że podróż odwołano, by nie narażać Polaków na niebezpieczeństwo.

Reklama

Wszystkich turystów, którzy musieli przedłużyć swój urlop w Egipcie, zakwaterowano w pięciogwiazdkowych hotelach.

Alfa Star zapewnia, że szuka najlepszych połączeń do Polski. Biuro przyznaje, że w szczycie sezonu nie jest to łatwe.

Dziennikarz RMF FM dowiedział się, że już jutro do kraju będą mogły wylecieć matki z dziećmi.

W późniejszym terminie biuro będzie sprowadzać pozostałych turystów. Wszystko wskazuje na to, że będą oni musieli pozostać w Egipcie aż do wtorku - do odlotu najbliższego samolotu. 

Turyści nie kryją zdenerwowania:"Mamy pracę, kredyty, niektórzy nie mają już urlopu, skończyły się nam pieniądze, leki dla dzieci" - powiedzieli stacji TVN24. 

Stanowisko polskiego MSZ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że Polacy przebywający w Egipcie powinni unikać miejsc publicznych, bazarów, muzeów, centrów handlowych, placów. 

MSZ za bezpieczne uważa jedynie wyjazdy zorganizowane z Polski do kurortów nad Morzem Czerwonym.

Osobom przebywającym już w kurortach na urlopach kategorycznie odradzane są wszelkiego rodzaju wyjazdy indywidualne czy grupowe poza te ośrodki na terenie Egiptu.

Wprowadzono stan wyjątkowy

Przypomnijmy: wczoraj w Egipcie wprowadzony został stan wyjątkowy, ponadto poinformowano o wprowadzeniu godziny policyjnej, od godz. 19 do 6 rano, m.in. w Kairze, Aleksandrii i Suezie. 

W sumie godzina policyjna ma obowiązywać w ponad 10 z 27 prowincji Egiptu. W oświadczeniu rząd ostrzegł, że każdemu łamiącemu ten zakaz grozi kara więzienia.

Dotychczas, w starciach między zwolennikami odsuniętego od władzy prezydenta Mohammeda Mursiego i siłami bezpieczeństwa, zginęło w całym  Egipcie co najmniej 327 osób, a 2926 zostało rannych. Większość ofiar to cywile. 

W środę późnym wieczorem źródła bezpieczeństwa podały, iż w całym Egipcie jest już spokojnie.  

 

 

 

 





Dowiedz się więcej na temat: Egipt | Sharm el-Sheikh | turyści

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje