Reklama

Reklama

Północny Cypr: Recep Tayyip Erdogan odwiedził "miasto duchów"

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan odwiedził w niedzielę (15 listopada) słynne cypryjskie "miasto duchów", Warosię. Jej mieszkańcy, do których należeli głównie cypryjscy Grecy, uciekli 46 lat temu przed turecką inwazją.

Erdogan, który przyjechał na Cypr Północny, aby wziąć udział w uroczystych obchodach 37. rocznicy utworzenia Tureckiej Republiki Cypru Północnego (TRCP), nielegalnego państwa uznawanego jedynie przez Turcję, przybył do Warosii w niedzielę po południu z dwugodzinnym opóźnieniem, w towarzystwie m.in. żony Emine, nacjonalistycznego prezydenta TRCP Ersina Tatara oraz tureckiego ministra obrony Hulusiego Akara.

Reklama

Na miejscu, w rzęsistym deszczu, czekał na niego tłum miejscowych notabli i dziennikarzy.

- Warosia czeka na swoich prawdziwych właścicieli - powiedział im Erdogan, stojąc tuż obok piaszczystej plaży, na której we wczesnych latach 70. ubiegłego wieku, opalało się wiele gwiazd filmowych takich jak Elizabeth Taylor, Richard Burton czy Brigitte Bardot.

Zwrot nieruchomości lub rekompensaty

Prezydent Turcji wezwał właścicieli nieruchomości w opuszczonym w 1974 roku nadmorskim kurorcie do złożenia wniosków do turecko-cypryjskiej komisji do spraw nieruchomości o ich odzyskanie lub wypłacenie rekompensat.

Większość hoteli i domów prywatnych w Warosii należy do cypryjskich Greków. Komisja ds. nieruchomości, o której wspomniał Erdogan, powstała w 2006 roku i jest uznawana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) za skuteczny środek odwoławczy, w którym mogą się oni ubiegać o zwrot swoich nieruchomości znajdujących się na terenie Cypru Północnego.

Jeśli zwrot jest niemożliwy, IPC może istotnie przyznać im prawo do rekompensaty.

Wizyta Erdogana w Warosii, określona przez niego samego jako "piknik", spotkała się z krytyką zarówno wśród cypryjskich Greków, jak i wielu cypryjskich Turków.

Podczas gdy ci pierwsi cieszyli się na Facebooku z faktu, że piknik "nie był udaną imprezą z powodu ulewnego deszczu", w północnej Nikozji odbyło się w niedzielę kilka protestów przeciwko zarówno tej wizycie jak i decyzji Turcji, aby Warosię otworzyć. Uczestniczyło w nich kilkuset młodych ludzi.

"Nie dla pikniku, który sprawia innym ból" - głosiły transparenty niesione przez młodzieżową sekcje Ludowej Partii Tureckiej (CTP), Wspólnej Partii Demokratycznej (TDP) oraz lewicowej organizacji Baraka. 

"Miasto duchów" kontroluje turecka armia

Opuszczony od 1974 roku kurort znajduje się pod kontrolą tureckiej armii i jeszcze półtora miesiąca temu był całkowicie niedostępny dla cywili. Jednostronna decyzja Ankary w sprawie jego otwarcia, podjęta tuż przed październikowymi wyborami prezydenckimi w TRCP, została potępiona przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Od czasu jej otwarcia Warosię odwiedziły tysiące ludzi. Wielu jej byłych mieszkańców wyraża obawy, że zrujnowany kurort stał się punktem docelowym tzw. "ciemnej turystyki".

Podział Cypru, niewielkiej wyspy położonej we wschodniej części Morza Śródziemnego, 40 km na południe od Turcji, na legalną, zamieszkaną przez Greków cypryjskich Republikę Cypryjską, i nielegalną, zamieszkaną przez Turków cypryjskich TRCP, nastąpił w 1974 r., w wyniku interwencji armii tureckiej w odpowiedzi na zamach stanu, przeprowadzony przez grecko-cypryjskich nacjonalistów. 

Próby ponownego zjednoczenia

Od lat na wyspie, pod egidą ONZ, prowadzone są negocjacje na temat ponownego zjednoczenia. Ostatnie rozmowy w lipcu 2017 roku w szwajcarskiej miejscowości Crans-Montana zakończyły się fiaskiem. Obecnie trwają nieformalne rozmowy na temat ich wznowienia.

Jednak podczas niedzielnej parady wojskowej w północnej Nikozji, kontrolowanej przez Turcję, Erdogan oświadczył, że kolejne negocjacje w sprawie rozwiązania problemu cypryjskiego powinny dotyczyć nie zjednoczenia wyspy, ale potwierdzenia, że istnieją na niej dwa równorzędne państwa cypryjskie.

W północnej Nikozji prezydent Turcji otworzył także nowy szpital chorób zakaźnych, wybudowany przez Ankarę w ciągu ostatnich kilku miesięcy specjalnie do walki z pandemią COVID-19. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy