Reklama

Reklama

Polityk dostał ataku podczas wywiadu na żywo

Były kandydat na prezydenta USA, wieloletni kongresmen z Teksasu Ron Paul dostał udaru w czasie wywiadu na żywo. 85-latek natychmiast został przewieziony do szpitala. Dzięki szybkiej reakcji udało się go uratować.

Ron Paul to amerykański polityk związany przez większość życia z Partią Republikańską. 85-latek przez wiele lat zasiadał w Izbie Reprezentantów. Polityk w 1988 roku wystartował w wyborach prezydenckich z ramienia partii Libertariańskiej. Zajął wtedy trzecie miejsce  - wygrał Republikanin George H. Bush, drugi był Demokrata Michael Dukakis.

Reklama

Ponownie w wyborach wystartował w 2008 roku z ramienia Republikanów, jednak nie dostał nominacji - w prawyborach zwyciężył wtedy John McCain. Identyczna sytuacja miała miejsce w 2012 roku - kandydatem Republikanów został wtedy Mitt Romney.

Polityk doznał udaru na wizji

Ron Paul znany jest ze swojego skrajnego liberalizmu gospodarczego. W piątek podczas występu na żywo, gdy mówił o wolnym rynku, nagle poczuł się źle. Jego twarz nienaturalnie wykrzywiła się, a mowa stała się bełkotliwa. 

Według amerykańskich mediów polityk przeszedł na wizji udar.  Były kandydat na amerykańskiego prezydenta natychmiast został przewieziony do szpitala. Kilka godzin później na jego Twitterze pojawił się wpis, w którym poinformowano, że jego stan zdrowia się poprawił. 


Wiadomość ze szpitala: "Czuję się dobrze"

"Wiadomość od Rona Paula: Czuję się dobrze. Dziękuję za troskę" - napisano na Twitterze. Do wiadomości dołączone jest zdjęcie uśmiechniętego polityka w szpitalnym łóżku.

Sytuację skomentował również jego syn - senator Rand Paul. "Dzięki Bogu, tata ma się dobrze. Dziękuję wszystkim za wasze modlitwy - napisał na Twitterze.

"Lockdown to samodestrukcyjna histeria"

Chociaż Ron Paul nie jest już czynnym politykiem, wciąż jest aktywnym komentatorem życia politycznego. W ostatnim czasie było o nim głośno w stanach Zjednoczonych, gdy skrytykował przedłużanie lockdownu ogłoszonego w związku z pandemią koronawirusa.

- Nakaz pozostania w domach i całkowitego zatrzymania gospodarki z powodu koronawirusa, ta samodestrukcyjna histeria, musi się wreszcie skończyć, a my musimy odzyskać wolność i swobody. (...) Amerykanie powinni zapamiętać tyranów, którzy ich pozamykali, następnym razem, gdy udadzą się do urn wyborczych - powiedział.

- Giełda, nawet jeśli wzrośnie, nie może ukryć wyrządzonych szkód. Wirus, o którym wiadomo, że jest mniej zabójczy niż grypa sezonowa, nie może stać się wymówką - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy