Reklama

Reklama

Policja zapobiegła starciu muzułmanów i prawicowców

Podczas demonstracji salafitów i prawicy w niemieckim Wuppertalu doszło do ekscesów.

W Wuppertalu na zachodzie Niemiec odbyły się w sobotę demonstracje wyznawców radykalnego islamu - salafitów oraz ich przeciwników spod znaku skrajnej prawicy. Doszło do ekscesów, lecz policji udało się zapobiec bezpośredniej konfrontacji obu zwaśnionych grup.

Policja zmobilizowała duże siły; porządku w mieście strzegło ponad 1000 funkcjonariuszy. Zdaniem policji po raz pierwszy równocześnie na ulice w tym samym mieście wyszli islamiści, skrajna prawica, przeciwnicy islamizacji Niemiec, chuligani i skrajna lewica. Liczba uczestników wszystkich demonstracji nie przekroczyła 3 tys. - mniej niż się spodziewano.

Reklama

Do ekscesów doszło zarówno podczas wiecu salafitów, jak i demonstracji skrajnej prawicy oraz Pegidy - ruchu społecznego sprzeciwiającego się napływowi imigrantów z krajów arabskich do Niemiec. Zamaskowani demonstranci - neonaziści i chuligani obrzucili policjantów butelkami i petardami.

Policja zakazała Pegidzie przemarszu przez miasto, a następnie ogłosiła koniec wiecu. Część demonstrantów usiłowała sforsować policyjną barierę, aby zaatakować demonstrację przeciwników. Policja użyła armatki wodnej.

Podczas wiecu salafitów przemawiał Sven Lau. Niemiecki konwertyta należy do czołowych przedstawicieli radykalnego islamu w Niemczech. Kilkaset osób, w tym grupa Kurdów, usiłowało zakłócić jego wystąpienie, rzucając w jego kierunku jajka. Przed synagogą zgromadzili się przeciwnicy islamistów, aby poprzez utworzenie symbolicznego kręgu chronić żydowski dom modlitwy.

Rzecznik policji powiedział telewizji publicznej ARD, że policji udało się zapobiec poważniejszym incydentom.

Wuppertal w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia jest jednym z bastionów salafitów w Niemczech. W zeszłym roku przedstawiciele islamistów ubrani w kamizelki z napisem "Policja Szariatu" pikietowali sklepy protestują przeciwko sprzedaży alkoholu jako niezgodnej z islamskim prawem. Zaczepiali też ludzi na ulicach namawiając ich na przejście na islam.

Na jesieni w zeszłym roku w Kolonii po demonstracji przeciwników salafitów doszło do ulicznych zamieszek i walk z policją. Wcześniej w Bonn i Solingen islamiści starli się z policją. Władze niemieckie obawiają się, że konflikty religijne i polityczne z innych części świata przeniesione zostaną na ulice niemieckich miast.

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | zamieszki | salafici

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne