Reklama

Reklama

Polak wśród kandydatów na burmistrza Londynu

Chce bronić emigrantów znad Wisły i budować nowe mieszkania. Urodzony na Wyspach Polak, Jan Żyliński startuje w wyścigu o fotel burmistrza Londynu. I choć realnych szans nie ma, to zapewnia, że nie to jest najważniejsze.

W zeszłym roku zyskał poplarność wyzywając na pojedynek Nigela Farage'a z antyimgiracyjnej Partii Niepodległości. W nagraniu wideo deklarował, że chce się z nim pojedynkować na szable w Hyde Parku. Miało to ukrócić "antypolską retorykę" Farage'a.

Reklamuje się na paragonach polskich sklepów

Reklama

Teraz Jan Żyliński, polonijny działacz, a prywatnie miłośnik baletu mieszkający w pałacyku na zachodzie Londynu, jest jednym z dwanaściorga kandydatów na burmistrza Londynu.

W ramach kampanii reklamuje się na paragonach licznych polskich sklepów, a jedna z polskich piekarni pakuje pieczywo w torebkę z jego zdjęciem.

Akcja rozwijania biało-czerwonej flagi

2 maja zorganizował akcję rozwijania biało-czerwonej flagi w samym sercu miasta, na placu Trafalgar Square. Mówi, że ma doświadczenie jako developer i jest przekonany, że jego obietnica wybudowania miliona mieszkań w cztery lata jest realna.

"Na wiele głosów nie może liczyć"

Profesor Tony Travers z London School of Economics nie ma wątpliwości, że na wiele głosów Jan Żyliński nie może liczyć. - Ale Brytyjczycy uwielbiają ekscentryków, a on z pewnością zasługuje na to miano. Samym faktem kandydowania zyskał sympatię londyńczyków. Zarówno dla siebie, jak i dla Polski - mówi profesor.

- Prawdopodobnie nie wygram. Ale nie o to tu chodzi. Rzecz w tym, byśmy my, jako Polacy zaistnieli wreszcie w polityce - deklaruje w rozmowie z Polskim Radiem Jan Żyliński.

Sondażowym faworytem w wyścigu o fotel burmistrza jest kandydat Partii Pracy Sadiq Khan. Inny liczący się gracz to konserwatysta, Zac Goldsmith.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje