Reklama

Reklama

Podwójna tragedia rodzinna solisty Chóru Aleksandrowa

Rodzina solisty Chóru Aleksandrowa w ciągu dwóch dni przeżyła podwójną tragedię. 32-letni Władimir Halimon, który zginął w katastrofie samolotu Tu-154, osierocił 10-miesięczną córkę. Dzień po katastrofie zmarł jego młodszy brat - informuje TVN24.

21-letni Paweł Halimon, młodszy brat solisty, zmarł 26 grudnia w Jekaterynburgu na Uralu. Jak informuje TVN24, od kilku lat chorował na białaczkę.

Reklama

"W ostatnich dniach życia był nieprzytomny. Nie dowiedział się o tym, że jego brat zginął w katastrofie lotniczej" - podaje rosyjski dziennik "Izwestia".

Ciało Władimira Halimona zidentyfikował w Moskwie jego ojciec, Leonid Halimow.

"Wiadomość o śmierci Władimira w katastrofie lotniczej była dla niego ciosem. Ojciec wyjechał do Moskwy, by zidentyfikować ciało syna. W tym czasie w Jekaterynburgu zmarł jego drugi syn, Paweł" - informuje TVN24 za dziennikiem "Izwestia".

Katastrofa tupolewa

Samolot Tu-154 rosyjskiego ministerstwa obrony z 92 osobami na pokładzie, m.in. muzykami Chóru Aleksandrowa, spadł w niedzielę do Morza Czarnego niedaleko Soczi. Nikt nie przeżył katastrofy.

Maszyna wyruszyła z Moskwy. W Soczi miała międzylądowanie w celu uzupełnienia paliwa. Tu-154 Leciał do bazy lotniczej Hmejmim w Syrii, wojskowej części lotniska w Latakii, gdzie 64 członków słynnego Chóru Aleksandrowa miało dać noworoczny koncert.

Na pokładzie znajdowało się 84 pasażerów i 8 członków załogi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne