Reklama

Reklama

Po zabójstwie dziennikarza: W Pradze prano pieniądze?

Włoska prokuratura podejrzewa byłego członka kierownictwa banku UniCredit Massimiliano Fossatiego o udział w praniu brudnych pieniędzy poprzez transakcje dotyczące nieruchomości w Pradze - poinformował w poniedziałek dziennik "Mlada Fronta Dnes".

W procederze tym miał też uczestniczyć działający na rynku nieruchomości w Pradze biznesmen Claudio Leo Personnettaz. Kontrolowane prze niego firmy skupowały luksusowe domy w centrum Pragi, czym według śledczych maskowano nielegalne pochodzenie pieniędzy. Dochodzenie nie doprowadziło na razie do postawienia zarzutów.

Reklama

Włoscy detektywi zajęli się osobą Personnettaza w rezultacie śledztwa badającego działalność mafii 'Ndrangheta. Uwaga policji finansowej skupia się także na dwóch jego domniemanych pomocnikach ze środowiska praskiego - jednym z nich jest przedsiębiorca z Aosty Edo Chatel, a drugim Fossati, któremu do ubiegłego roku podlegał w UniCredit dział ryzyk finansowych.

Jak ustaliła "Mlada Fronta Dnes", w czasie, gdy według śledczych Fossati pomagał potentatowi praskiego rynku nieruchomości prać pieniądze, zapewnił mu uzyskanie od UniCredit znacznych kredytów. Należący do tego banku fundusz inwestycyjny sprzedał też związanym z Personnettazem firmom dwa hotele w centrum czeskiej stolicy: Golden Crown i Sunrise.

Według dziennika, Fossati w przeszłości był członkiem zarządu Żivnostenskej Banky, a potem powstałego poprzez jego fuzję z czeskim oddziałem niemieckiego banku HVB Bank czeskiego oddziału UniCredit. Był też udziałowcem jednej z firm, w której pełnomocnikiem był Personnettaz. Fossati w lipcu ubiegłego roku wziął w banku urlop, by móc się zająć obroną własnej reputacji. Personnettaz nie chciał komentować trwającego śledztwa - pisze "Mlada Fronta Dnes". Chatel określił w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Stampa" podejrzenia prokuratury jako "niewiarygodne".

Czeskie media zajmują się działalnością 'Ndranghety po tym, jak na Słowacji został zamordowany dziennikarz śledczy Jan Kuciak, który pisał o jej zagnieżdżeniu się na wschodzie kraju. Czeska dziennikarka Pavla Holcova, która współpracowała z Kuciakiem i objęta jest obecnie ochroną policyjną, powiedziała tygodnikowi "Respekt", że ‘Ndrangheta w Czechach rzeczywiście działa. Kieruje stąd we względnym spokoju przede wszystkim przemytem narkotyków do Europy Zachodniej, mając w Czechach kilka swych podstawowych komórek i kilkudziesięciu aktywnych mafiosów - uważa Holcova. Według niej Kalabryjczycy w Czechach legalizują także swoje zyski, posługując się różnymi, na pierwszy rzut oka całkowicie legalnymi projektami.   

"Zajmowaliśmy się konkretnymi sprawami związanymi z oszustwami podatkowymi lub z handlem kokainą. Włosi tam byli. Ustaliliśmy, że tutaj mają raczej swych ludzi spośród Czechów, którzy dla nich pracują. Nie jest tak, by byli tutaj usadowieni w większej liczbie" - zaznaczył w wypowiedzi dla "Respektu" Robert Szlachta, były szef policyjnej jednostki wykrywania przestępczości zorganizowanej. Dodał, że czeskie tajne służby nie mają żadnych sygnałów o przenikaniu włoskiej mafii do świata polityki.

Do tekstu "Mladej Fronty Dnes" odniosła się Włosko-Czeska Izba Handlowa i Przemysłowa twierdząc, iż jego podstawą jest artykuł opublikowany we włoskiej prasie kilka miesięcy temu. "Zdziwienie budzi to, co w czeskiej wersji dodano, czyli wskazywanie na organizacje mafijne, podczas gdy włoski tekst mówił tylko o podejrzeniach dotyczących zysków, których nie zgłoszono włoskim władzom skarbowym" - głosi komunikat prasowy Izby zaznaczając, że jakiekolwiek uogólnianie może zaszkodzić włosko-czeskim firmom oraz całej włoskiej społeczności w Pradze i Republice Czeskiej.

Z Pragi Piotr Górecki 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje