Reklama

Reklama

Po rozmowie Ławrowa i Kerry: Brak nadziei na porozumienie z Rosją

USA nie porozumiały się z Rosją ani ws. przerwania działań wojennych w Syrii, ani nawet co do tego, jak wypracować porozumienie. Nie ma mowy, byśmy godzili się na coś, co stoi w sprzeczności z podstawowymi celami USA - powiedział rzecznik amerykańskiego MSZ.

Mark Toner, który spotkał się z dziennikarzami bezpośrednio po rozmowie telefonicznej szefa amerykańskiej dyplomacji Johna Kerry'ego z ministrem spraw zagranicznym Rosji Siergiejem Ławrowem, oświadczył również, że wbrew informacjom płynącym z Moskwy, nie może potwierdzić, iż Kerry wybiera się w najbliższym czasie do Genewy na rozmowy z Ławrowem. "Sprawy nie zaszły jeszcze tak daleko" - dodał.

Reklama

"Szef dyplomacji USA John Kerry będzie nadal kontynuował wysiłki na rzecz znalezienia rozwiązań w odniesieniu do najważniejszych kwestii", ale - jak podkreślił rzecznik - "nie ma mowy, by odbywało się to kosztem podstawowych celów, jakie USA wyznaczyły przed sobą w przypadku konfliktu w Syrii". 

Ocenił też, że nadzieje na osiągnięcie porozumienia z Moskwą są obecnie nikłe.

Agencja Reutera przypomina, że szefowie dyplomacji Rosji i USA spotkali się dwukrotnie w przeciągu ostatnich dwóch tygodni, a szefowie obu państw rozmawiali ze sobą o Syrii w kuluarach szczytu G20 - nieformalnego klubu skupiającego 19 największych gospodarek świata i Unię Europejską - w Hangczou w Chinach. 

Konsultacje rosyjsko-amerykańskie ws. przerwania spirali przemocy w Syrii trwają od lipca. Rosyjskie media poinformowały wcześniej w środę, że szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej w środę z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym wyraził opinię, iż "normalna współpraca, w tym dotycząca uregulowania konfliktów regionalnych (...), jest niemożliwa bez przestrzegania elementarnych dobrych manier". Rosyjski resort zaznaczył w swym komunikacie, iż o taką współpracę "administracja (prezydenta USA) Baracka Obamy stale prosi w kontaktach roboczych".

Siergiej Ławrow miał też wyrazić oburzenie z powodu rozszerzenia przez USA sankcji wobec Moskwy. 

W miniony czwartek resort finansów USA rozszerzył sankcje nałożone na Rosję w związku z kryzysem ukraińskim. Sankcjami objął m.in. przedsiębiorstwa budujące most nad Cieśniną Kerczeńską między Rosją a zaanektowanym Krymem. Wprowadził też restrykcje wobec kilkudziesięciu spółek zależnych koncernu Gazprom.

6 września o rozszerzeniu swoich sankcji wobec osób i firm z Rosji poinformowało Biuro Przemysłu i Bezpieczeństwa Ministerstwa Handlu USA. Na "czarnej liście" prócz spółek objętych sankcjami przez resort finansów znalazło się dalszych 11 firm.

"Nie chcemy sobie robić z Rosji wroga. Ale w błędzie byłby ten, kto myślałby, że nie będziemy bronić naszych sojuszników, że nie będziemy strzec podstawowych zasad ładu międzynarodowego i nadziei na przyszłość, jaka z niego wynika dla nas wszystkich" - powiedział w środę minister obrony USA Ash Carter w trakcie wykładu dla studentów Uniwersytetu w Oksfordzie (Wlk. Brytania).

"Przeciwstawimy się wszelkim próbom podważenia bezpieczeństwa zbiorowego i nie przejdziemy do porządku dziennego nad próbami wpływania na demokratyczne procesy w naszych krajach" - dodał.

Szef amerykańskiego resortu obrony nie sprecyzował, czy chodziło mu o działalność rosyjskich hakerów i próby wpłynięcia na kampanię prezydencką w USA - pisze w komentarzu Reuters. 

"Powiedział jednak, że Sojusz Atlantycki od dawna z niepokojem przygląda się mieszaniu Kremla w sprawy wewnętrzne innych państw" - zauważa Reuters. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje