Reklama

Reklama

Piotr Łukasiewicz, były ambasador RP o tym, kto wylatuje z Afganistanu: elita, artyści, naukowcy

- Właśnie ucieka całe pokolenie dobrze wykształconych Afgańczyków, którzy mieli tworzyć demokratyczny kraj. Uciekają i już tam nie wrócą - powiedział Piotr Łukasiewicz, były ambasador Polski w tamtym kraju. Jak dodał, pod tym względem Afganistan przeżywa to, co Polacy w czasie II wojny światowej. - Wylatują oficerowie, nauczyciele, tłumacze, artyści, naukowcy - dodał.

Jak mówił Łukasiewicz, 18 tys. osób już wyleciało z Afganistanu. - Kolejnych 10, może 20 tysięcy koczuje wokół lotniska, licząc, że się wydostanie. To oficerowie, nauczyciele, tłumacze, artyści, naukowcy. Wylatuje elita afgańska, mieszkająca przede wszystkim w Kabulu. To co się dzieje teraz, będzie determinowało stan ducha narodowego w kraju na następne pokolenia - tłumaczył Łukasiewicz w "Gościu Wydarzeń" w Polsat News

Reklama

"Afganistan traci najlepszych ludzi"

Jak dodał, ten "kraj przeżywa to, co myśmy przeżywali podczas II wojny światowej, kiedy nasza elita albo uciekła albo została zabita". - Na ten aspekt niewielu chyba zwraca uwagę. Afganistan traci najlepszych ludzi, jakich miał w ciągu ostatnich 20 lat - mówił.

Jak zauważył, tradycyjne media w Afganistanie są teraz uzależnione od nowej władzy, więc większość doniesień ws. demonstracji w kraju dociera dzięki mediom społecznościowym. Wspomniał o zdjęciach czterech protestujących kobiet, otoczonych przez talibów, które kilka dni temu pojawiły się w sieci.

Według Piotra Łukasiewicza, walka talibów o Afganistan jeszcze nie jest do końca wygrana. - To nie jest sytuacja z lat 90., gdy talibowie przejęli zrujnowany Kabul - stwierdził w rozmowie z Piotrem Witwickim. - Teraz ze swoim skrajnym konserwatywnym światopoglądem weszli do nowoczesnego miasta - wyjaśnił.

"Żeby rządzić nowoczesnym Kabulem, trzeba mieć pieniądze"

- Zdaje się, że choć kontrolują wszystkie miasta, to nie jest jak w latach 90., gdy przejęli zrujnowany Kabul i ze swoim średniowieczem weszli do średniowiecznego miasta. W tej chwili ze swoim skrajnie konserwatywnym światopoglądem, wchodzą do miasta nowoczesnego - zaznaczył. 

W jego opinii trudno określić, jak będzie wyglądała "opresja wobec odmienionego społeczeństwa afgańskiego". - To też kwestia wielkiej polityki kabulskiej. Z miasta wciąż, ku mojemu zastanowieniu, nie uciekli ważni politycy afgańscy. To każe podejrzewać, że trwa jakaś próba porozumienia ws. rządu jedności. Moim zdaniem jest to możliwe, ponieważ ci którzy zostali mają coś, czego pragną talibowie: pożądają rozpoznania międzynarodowego. Żeby rządzić takim rozświetlonym, nowoczesnym Kabulem, trzeba mieć pieniądze. Na przykład, by kupić prąd. 80 procent pieniędzy na jego zakup pochodziła z zagranicy - zaznaczył. 

Jak stwierdził Łukasiewicz, imię prezydenta Aszrafa Ghaniego powinno zostać zapomniane w historii afgańskiej. - Człowiek, który był profesorem od państw upadłych zupełnie nie potrafił poradzić sobie z upadłością własnego państwa - stwierdził. Ucieczkę prezydenta określił jako "dość haniebną".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje