Reklama

Reklama

Pierwsze ofiary tureckiej ofensywy w Syrii. Trump: Ta operacja to zły pomysł

Po nalotach na siły kurdyjskie w północno-wschodniej Syrii Turcja ogłasza początek fazy lądowej swej ofensywy w Syrii - poinformowało w środę wieczorem na Twitterze tureckie ministerstwo obrony. Tureckie oddziały i syryjscy rebelianci, którzy są ich sojusznikami, wkroczyli w środę wieczorem na tereny na północnym wschodzie Syrii - przekazał resort.

Co najmniej 11 osób, w tym ośmiu cywilów, zginęło w środę w wyniku tureckiej ofensywy przeciwko siłom kurdyjskim w północno-wschodniej Syrii przy granicy z Turcją - poinformowała organizacja Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Reklama

Jak sprecyzowała, dwie osoby poniosły śmierć wskutek ostrzału artyleryjskiego kurdyjskiego miasta Al-Kamiszli w północno-wschodniej Syrii na granicy z Turcją.

Z kolei Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), których główny trzon stanowią kurdyjskie milicje Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), podały, że w wyniku tureckiej operacji zginęło pięciu cywilów i trzech bojowników SDF, a kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Przedstawiciel SDF przekazał Reuterowi, że SDF starły się tego dnia z siłami tureckimi wzdłuż granicy turecko-syryjskiej. Turecka armia ostrzelała miasto Kobane w północnej Syrii - napisał na Twitterze rzecznik SDF Mustafa Bali.

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG, podały, że tureckie lotnictwo przeprowadziło sześć nalotów na syryjskie cele położone około 50 km od granicy z Turcją.

SDF wezwały też kraje należące do koalicji walczącej z Państwem islamskim, by "zachowały się odpowiedzialnie i zapobiegły możliwej, grożącej (w Syrii) katastrofie humanitarnej".

Niemal jednocześnie turecka agencja Anatolia poinformowała, że sześć pocisków wystrzelonych z terytorium Syrii trafiło w centrum tureckiego, przygranicznego miasta Nusaybin.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ogłosił wcześniej w środę na Twitterze, że siły tureckie i ich sojusznicy w Syrii rozpoczęli planowaną operację wojskową przeciwko kurdyjskim milicjom Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i bojownikom Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii.

Operacja rozpoczęła się od nalotów na miasto Ras al-Ain w północno-wschodniej Syrii, przy granicy z Turcją.

Ofensywa pod kryptonimem "Operacja Pokojowa Wiosna"

Erdogan dodał, że ofensywa pod kryptonimem "Operacja Pokojowa Wiosna" ma na celu wyeliminowanie - jak to ujął - "korytarza terrorystycznego" wzdłuż południowej granicy Turcji i przywrócenie pokoju w regionie. Tłumaczył, że chodzi o wyeliminowanie zagrożeń ze strony syryjskich Kurdów z YPG oraz bojowników z dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) i ułatwienie powrotu do kraju syryjskich uchodźców, przebywających obecnie w Turcji, po utworzeniu "bezpiecznej strefy" w tym rejonie.

Turecką operację w Syrii przeprowadza lotnictwo, które będzie wspierane ogniem artyleryjskim.

Ankara uważa YPG za organizację terrorystyczną będącą przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). YPG jednocześnie stanowią główny trzon wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu IS w Syrii i kontrolują obecnie większość północnych terenów w tym kraju.

Trump: Ta operacja to zły pomysł

Prezydent USA Donald Trump wydał w środę oświadczenie, w którym napisał, że atak Turcji na Syrię to "zły pomysł", którego USA nie popierają i wezwał Ankarę do chronienia mniejszości religijnych w Syrii.

"Stany Zjednoczone nie popierają tego ataku i dały Turcji jasno do zrozumienia, że ta operacja to zły pomysł. (...) Turcja zobowiązała się do chronienia ludności cywilnej, chronienia mniejszości religijnych, włącznie z chrześcijanami, oraz że nie dopuści do kryzysu humanitarnego" - napisał Trump, zapewniając, że Waszyngton rozliczy Ankarę z tych obietnic.

Kilka godzin wcześniej prezydent napisał na Twitterze, że "WEJŚCIE NA BLISKI WSCHÓD JEST NAJGORSZĄ DECYZJĄ PODJĘTĄ W HISTORII NASZEGO KRAJU!". Bronił tez swojej decyzji o wycofaniu amerykańskich oddziałów z północno-wschodniej Syrii.

Trumpa skrytykowano za porzucenie bojowników YPG, którzy byli najważniejszym sojusznikiem USA w walce z Państwem Islamskim (IS). To właśnie kurdyjskie milicje są przede wszystkim celem ofensywy tureckich wojsk.

Największe niebezpieczeństwo związane z ofensywą

Wcześniej w środę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan poinformował na Twitterze, że siły tureckie rozpoczęły planowaną operację wojskową przeciwko kurdyjskim milicjom Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) w północno-wschodniej Syrii.

Zdaniem ekspertów największym niebezpieczeństwem związanym z ofensywą turecką jest powrót dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), tymczasem Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG, poinformowały, że w związku z turecką ofensywą wstrzymały operacje wojskowe wymierzone w IS. "SDF przerwały operacje anty-IS ponieważ nie można prowadzić żadnych operacji, gdy jest się zagrożonym przez dużą armię na własnej, północnej granicy" - poinformował przedstawiciel kurdyjskich milicji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje