Reklama

Reklama

Pierwsze komentarze po wyroku na Pussy Riot

W rozmaitych krajach mamy do czynienia z groźną tendencją do ograniczania wolności słowa - oświadczyła w piątek specjalna przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović w reakcji na wyrok dwóch lat łagru dla członkiń rosyjskiej grupy Pussy Riot.

"Oskarżenia o chuligaństwo i nienawiść religijną nie powinny być wykorzystywane do ograniczania wolności słowa. Wypowiedzi, jakkolwiek byłyby prowokacyjne, satyryczne czy drażliwe, nie powinny być ograniczane, a w żadnych okolicznościach nie powinny być powodem uwięzienia" - uważa Mijatović.

Reklama

W jej ocenie, w różnych krajach jest widoczna tendencja "ze strony władz, grup społecznych czy religijnych do przyjmowania bardziej restrykcyjnej postawy wobec treści uznawanych za obraźliwe, wątpliwe moralnie czy niebezpieczne dla dzieci". "Najczęściej jest to pretekst do cenzurowania treści, które są po prostu krytyczne lub wykraczają poza te ogólnie uznane" - uznała przedstawicielka OBWE.

Rosyjski Kościół prawosławny zwrócił się w piątek do władz Rosji, by "w ramach prawa okazały miłosierdzie" skazanym członkiniom zespołu Pussy Riot w nadziei na to, że powstrzymają się od powtórzenia swych bluźnierczych czynów.

Stanowisko takie zajęła w opublikowanym w Moskwie oświadczeniu Najwyższa Rada Kościelna.

"Wyrok jest niezgodny z europejskimi wartościami"

"Wyrok jest nie tylko zbyt surowy, ale też niezgodny z europejskimi wartościami państwa prawa i demokracji, za którymi Rosja opowiada się jako członek Rady Europy" - oświadczyła kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Dodała, że z zatroskaniem śledziła proces performerek z Pussy Riot. "Dynamiczne społeczeństwo obywatelskie i obywatele zaangażowani politycznie stanowią niezbędny warunek modernizacji Rosji, a nie groźbę dla tego kraju" - oceniła Merkel.

Z kolei ambasada USA w Rosji, wkrótce po ogłoszeniu wyroku przez moskiewski sąd, oświadczyła w komentarzu zamieszczonym na Tweeterze: - "Dzisiejszy wyrok na procesie Pussy Riot wydaje się nieproporcjonalny do ich działań".

Skazanie matek małych dzieci "głęboko niepokojące"

Głęboki zawód z powodu wyroku wyraziła też szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Uznała go za nieproporcjonalny i wyraziła nadzieję, że zostanie uchylony.

"Skazanie trzech młodych kobiet - z których dwie są matkami małych dzieci - na dwa lata więzienia, za pokojową, jeśli nawet kontrowersyjną manifestację poglądów, jest głęboko niepokojące. Spodziewam się, że ten wyrok będzie zrewidowany i uchylony, zgodnie z międzynarodowymi zobowiązaniami Rosji" - napisała w wydanym oświadczeniu Ashton.

Dodała, że wyrok oraz doniesienia o nieodpowiednim traktowaniu członkiń zespołu w trakcie zatrzymania i przed procesem, a także o nieprawidłowościach w trakcie samego procesu "stawiają pod poważnym znakiem zapytania poszanowanie przez Rosję jej międzynarodowych zobowiązań do sprawiedliwych, przejrzystych i niezależnych postępowań prawnych".

MSZ Francji uznało wyrok za "wyjątkowo nieproporcjonalny". Francuski resort dyplomacji wskazał jednak, że możliwe jest odwołanie się od wyroku przed sądami rosyjskimi i międzynarodowymi.

Dowiedz się więcej na temat: pussy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne