Reklama

Reklama

Pierwsze decyzje tymczasowego prezydenta Brazylii

Michel Temer, brazylijski prezydent ad interim, który w czwartek przejął na 180 dni ten urząd od Dilmy Rousseff, wobec której toczy się przed Senatem proces z powodu zatajania prawdziwych danych o stanie gospodarki, nakazał zredukowanie o 1/4 etatów ministerstwach.

Na pierwszy ogień pójdą cztery tysiące stanowisk, ale były centrowy zastępca centrolewicowej prezydent Rousseff obiecał Brazylijczykom, że spróbuje "obciąć" więcej etatów w państwowych urzędach wobec kryzysu gospodarczego, jaki przeżywa Brazylia.

Reklama

Jednocześnie zapewnił, że będzie kontynuował w miarę możności programy socjalne, które realizowały od 13 lat rządy Partii Pracujących. Programy te, między innymi "stypendium rodzinne" wypłacane najuboższym, pochłaniają 12 proc. brazylijskiego PKB.

Wdrażana w warunkach bardzo dobrej koniunktury gospodarczej, która trwała w Brazylii do 2013 roku, polityka nakręcania koniunktury za pomocą podnoszenia poziomu konsumpcji w najuboższych warstwach społeczeństwa wydobyła ze "strefy ubóstwa" 20 do 25 proc. spośród 200 milionów Brazylijczyków.

Temer, który obejmuje rządy w okresie ostrego kryzysu gospodarki (spadek PKB o 4 proc. w ub. roku, inflacja na poziomie ok. 9,3 proc i prawie 11-procentowe bezrobocie) zapowiedział, iż rząd "skoncentruje się na pomocy ekonomicznej dla 5 procent najuboższych Brazylijczyków".

Nowy szef państwa, który w przypadku prawdopodobnego definitywnego odsunięcia Dilmy Rousseff od władzy w wyniku wytoczonego jej procesu politycznego pozostanie na stanowisku prezydenta do końca 2018 roku, zamierza wdrożyć zapowiedzianą już przez panią Rousseff reformę systemu emerytalnego.

Dziś Brazylijczycy mogą przechodzić na emeryturę w wieku 55 lat, a rząd pani Rousseff przygotowywał podniesienie wieku emerytalnego dla mężczyzn do 65 lat, a dla kobiet do 60 lat.

Michel Temer rozpoczyna urzędowanie jako tymczasowy prezydent przy niewielkim poparciu elektoratu: według najnowszych sondaży cytowanych przez madrycki dziennik "El Pais" tylko 8 proc. Brazylijczyków uważa tego centrowego polityka i zwolennika liberalizmu w gospodarce za odpowiedniego do sprawowania najwyższego urzędu w państwie. Według tego samego źródła w przeddzień odsunięcia Rousseff od władzy popierało tę decyzję 70 proc. Brazylijczyków.

"Portrety i fotografie odsuniętej na 180 dni od sprawowania urzędu prezydent Dilmy Rousseff pozostaną na swoich miejscach we wszystkich urzędach publicznych Brazylii, ponieważ prezydent Temer rozumie, iż jego rząd ma charakter tymczasowy" - oświadczył w piątek po zakończeniu pierwszego posiedzenia nowego gabinetu szef urzędu prezydenta Eliseu Padilha.

Dowiedz się więcej na temat: Brazylia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje