Reklama

Reklama

Pierwsze "cyfrowe zabójstwo" jeszcze w tym roku?

Gwałtownie rozwijająca się technologia tzw. internetu przedmiotów uczyni nas jeszcze bardziej podatnymi na cyberprzestępstwa - twierdzi Europol.

Czym jest tzw. internet przedmiotów (ang. Internet of Things)? To teoria, według której martwe przedmioty (m.in. urządzenia gospodarstwa domowego, artykuły oświetleniowe i grzewcze) mogą pośrednio albo bezpośrednio gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane za pośrednictwem sieci komputerowej.

Reklama

Agencja Europol ostrzega, że internet przedmiotów od dłuższego czasu jest zgłębiany przez cyberprzestępców. "Najbardziej szokująco brzmi jednak informacja, że internet wszechrzeczy (nazwa zamienna) może zostać wykorzystany do ataku na ludzi i spowodować nie tylko obrażenia, ale nawet śmierć ofiary" - czytamy w "The Independent".

Brzmi to jak scenariusz filmu science fiction, a nie fragment raportu Europejskiego Urzędu Policji.

Europol alarmuje, że rozszerzająca się technologia, np. inteligentnych domów bez odpowiednich zabezpieczeń, może zostać wykorzystana w celu popełnienia przestępstwa.

Europejski Urząd Policji cytuje zajmującą się zabezpieczeniami internetowymi amerykańską firmę IID (Internet Identity), która prognozuje, że jeszcze przed końcem 2014 roku dojdzie do pierwszego "cyfrowego zabójstwa" za pośrednictwem podłączonego do internetu urządzenia.

Jak na razie nie ma dowodów na to, że tego typu przestępstwo miało miejsce. Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że hakerzy zlokalizowali już słabości systemów bezpieczeństwa internetu przedmiotów.

"Już teraz mamy do czynienia z czarnym rynkiem, na którym można sprzedać i kupić zlokalizowane słabości systemów zabezpieczeń" - twierdzi w rozmowie z "The Independent" Rod Rasmussen, prezes IID.

Przypomnijmy, że zmarły w 2013 roku słynny hacker Barnaby Jack udowodnił, że za pośrednictwem komputera jest w stanie włamywać się do bankomatów i spowodować, by wydawały banknoty, czy też na odległość kontrolować pracę pomp insulinowych.

Barnaby Jack tuż przed śmiercią miał zaprezentować, w jaki sposób "włamać się" do sztucznego rozrusznika serca. "Nie potrzebuję nawet znać numeru seryjnego rozrusznika" - napisał na blogu.

Groźba wywołania ataku serca za pośrednictwem cyberataku przestraszyła m.in. Dicka Cheneya, byłego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. Amerykański polityk postanowił odłączyć bezprzewodowe połączenie sieciowe z wszczepionym defibrylatorem. "Miałem świadomość istnienia niebezpieczeństwa i stwierdziłem, że jest realne" - powiedział w jednym z wywiadów.

Europol informuje również, że internet przedmiotów może zostać wykorzystany do szantażu. W jaki sposób? Za pośrednictwem sieci można na przykład zatrzasnąć drzwi domu czy samochodu i odblokować je dopiero po wpłaceniu żądanej sumy pieniędzy.

Istnieją również inne formy popełniania przestępstw przez urządzenia podłączone do internetu. Na przykład małżeństwo w Teksasie doniosło policji, że ich dwuletnie dziecko było dręczone przez hakera, który wykorzystał do tego tzw. elektroniczną nianię monitorującą zachowanie niemowlaka.

"Internet przedmiotów daje możliwości zupełnie nowych form ataku, które bez wątpienia zostaną wykorzystane przez przestępców" - alarmuje Europol.

"Rozwój internetu przedmiotów jest nieuchronny. Musimy spodziewać się fali przedmiotów oznaczonych przymiotnikiem ‘smart’ i tym samym podłączonych do sieci. Niestety, równie nieuchronne jest to, że wiele z tych przedmiotów będzie miało słabe punkty, za sprawą których staną się celem przestępców" - ostrzega Europejski Urząd Policji.

AW

Dowiedz się więcej na temat: cyberprzestrzeń | cyberatak | internet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy