Reklama

Reklama

​Pierwsza afgańska kobieta-pilot wojskowy otrzymała azyl polityczny w USA

Niloofar Rahmani - pierwsza kobieta, która została pilotem afgańskich sił powietrznych - otrzymała azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych - poinformował w środę dziennik "Wall Street Journal".

Niloofar Rahmani miała zaledwie 18 lat, kiedy w roku 2009 jako pierwsza kobieta rozpoczęła naukę pilotażu, aby spełnić swoje marzenie o lataniu samolotami.

Kiedy w roku 2013 skończyła szkołę lotnictwa była przedstawiana przez kontrolującą Afganistan koalicję NATO jako symbol tego, co może osiągnąć kobieta w Afganistanie po obaleniu talibów.

Innego zdania była większość tradycyjnego społeczeństwa afgańskiego, w tym jej dalsza rodzina. Rahmani, która dosłużyła się w afgańskich siłach zbrojnych stopnia kapitan, prawie codziennie otrzymywała pogróżki. W rezultacie, razem z rodziną zaczęła się ukrywać. Jej starszy brat dwukrotnie uniknął zamachu na swoje życie.

Reklama

Pierwsza pilot afgańskiego lotnictwa wojskowego w roku 2015 została uhonorowana przez amerykański Departament Stanu tytułem Dzielnej Kobiety (International Women Of Courage Award.)

W tym samym roku udała się na szkolenie w Stanach Zjednoczonych. Koszt jej szkolenia, obejmujący pilotowanie samolotów transportowych C-300, pokryły amerykańskie siły powietrzne.

Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych Niloofar Rahmani w obawie, że w przypadku powrotu do rodzinnego kraju jej życiu będzie groziło niebezpieczeństwo latem 2016 roku wystąpiła o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych. Afgańskie ministerstwo obrony zaapelowało do władz amerykańskich o odrzucenie jej wniosku o azyl i zarzuciło Rahmani, że kłamie.

Odmiennego zdania jest Kimberley Motley, amerykańska adwokat Rahmani.

"Jestem bardzo zadowolona, że Niloofar otrzymała azyl polityczny. Jej życiu zagrażałoby wielkie niebezpieczeństwo, gdyby została zmuszona do powrotu do Afganistanu" - powiedziała Kimberly Motley, cytowana przez "Wall Street Journal".

Generał Mohammad Radmanish, rzecznik ministerstwa obrony Afganistanu, poproszony przez dziennikarza "Wall Street Journal" o komentarz, skwitował decyzję Rahmani o wystąpienie o azyl polityczny w USA stwierdzeniem, że "jednostka ma prawo żyć tam, gdzie chce". Rzecznik afgańskiego resortu obrony odmówił dalszych komentarzy.

Niloofar Rahmani ma nadzieję, że teraz kiedy ma prawo pracy i stałego pobytu w USA uda jej się znaleźć pracę w lotnictwie cywilnym w Stanach Zjednoczonych.

"Jedyne, czego teraz chcę, to powrócić do mojego marzenia o lataniu" - powiedziała Rahmani w wywiadzie dla dziennika "Wall Street Journal".

Losy Niloofar Rahmani są dowodem jak bardzo niebezpieczna jest sytuacja w Afganistanie w 16 lat po rozpoczęciu w tym kraju kierowanej przez siły amerykańskie operacji NATO - czytamy na łamach dziennika "Wall Street Journal".

Afgańczycy po Syryjczykach stanowią najliczniejszą grupę uchodźców na świecie, a tylko w ub. roku w Afganistanie zginęło 3400 cywilów.

W ubiegły poniedziałek w wyniku bliźniaczych zamachów dokonanych w pobliżu siedziby afgańskiego wywiadu w Kabulu zginęło co najmniej 26 osób, w tym 9 afgańskich dziennikarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy