Reklama

Reklama

Piechociński podziękował Iranowi za przyjęcie polskich uchodźców

Przebywający z misją gospodarczą w Iranie wicepremier Janusz Piechociński podziękował Iranowi za przyjęcie w czasie II wojny światowej polskich uchodźców.

Niedziela jest ostatnim dniem polskiej misji gospodarczej w Iranie, której przewodniczy Piechociński. W Teheranie polscy przedsiębiorcy spotykali się z przedstawicielami irańskiego biznesu.

Reklama

W irańskiej stolicy znajduje się największy polski cmentarz na terenie Iranu. Są na nim groby Polaków, którzy byli ewakuowani z ZSRR w czasie drugiej wojny światowej. "To cmentarz Polaków, którzy przeszli przez nieludzką ziemię. Mogliśmy złożyć hołd tym, którzy po tej wielkiej udręce tu dotarli, ale nie doczekali kolejnego marszu. Podziękowałem naszym gospodarzom za wielką troskę, za przyjęcie 120 tys. polskich uchodźców" - powiedział polski wicepremier dziennikarzom po złożeniu wieńca na cmentarzu.

Cmentarz został założony w XIX wieku przez nadwornego lekarza szacha perskiego, w związku ze wzrostem liczby cudzoziemców mieszkających w Persji - mówił dziennikarzom Radosław Sadowski z ambasady polskiej w Teheranie. "Pojawiła się po prostu potrzeba założenia cmentarza dla chrześcijan. Obecnie cmentarz jest podzielony na kilka mniejszych. Oprócz polskiego jest tam też cmentarz prawosławny i ormiański" - dodał. 

Jak wskazał, na teherańskim cmentarzu znajduje się prawie 2 tys. polskich grobów. "Większość stanowią groby ludności cywilnej, Polaków, którzy przybyli do Iranu w 1942 roku. Jest także kilkanaście grobów z wcześniejszego okresu, w tym np. grób Władysława Horodeckiego, polsko-ukraińskiego architekta. Większość jego projektów został zrealizowana w Kijowie, ale kilka budynków znajduje się też na ternie Iranu" - powiedział Sadowski.

Polskie cmentarze w Iranie znajdują się też nad Morzem Kaspijskimim oraz w Isfahanie. "Większość Polaków wyjechała z Iranu po 1945 r. i obecnie na terenie Teheranu żyją jednostki. Są to głównie Polki, które związały się z Irańczykami. Większość wyjechała do Palestyny i dalej do Europy, bądź też do Indii i dalej do Australii, Nowej Zelandii czy RPA" - dodał dyplomata.

Z Teheranu Łukasz Osiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne