Reklama

Reklama

Petro Poroszenko mówi o "fatalnych skutkach" dla Ukrainy

Były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko ostrzegł, że widoczne dziś w jego kraju ataki na armię, Cerkiew i język przyniosą fatalne skutki dla państwa. "Jest to częścią wojny hybrydowej" - oświadczył w poniedziałek w wywiadzie dla stacji telewizyjnej Ukraina.

"Widzimy, niestety, ogromną liczbę ataków, w tym ze strony państwa agresora (Rosji), w przestrzeni informacyjnej. Jest to elementem wojny hybrydowej" - powiedział.

Reklama

Według Poroszenki atakowana jest także ukraińska armia. "W warunkach, gdy odwoływane są defilady, zmniejsza się poziom ochrony socjalnej ukraińskich wojskowych, do czego nie można dopuścić, jest to skrajnie niebezpieczne" - podkreślił.

Poroszenko skomentował tak decyzję swego następcy, obecnego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, o odwołaniu tradycyjnej defilady wojskowej, która towarzyszy obchodom Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia.

Marsz Obrońców Ukrainy

W odpowiedzi na krok nowego szefa państwa w sobotę ulicami Kijowa przeszedł Marsz Obrońców Ukrainy, zwołany przez weteranów wojny w Donbasie i wolontariuszy. Odbył się on po zakończeniu oficjalnych uroczystości z okazji Dnia Niepodległości, w których uczestniczył Zełenski.

Policja ocenia, że w marszu wzięło udział 15 tys. osób. Organizatorzy mówią o 50 tysiącach. Uczestnicy marszu uprzedzili nowego prezydenta, by nie odważył się kapitulować przed Rosją i nie zapominał o walkach w Donbasie oraz o zajętym przez Rosjan w 2014 r. Krymie.

Ataki na Cerkiew i język

W rozmowie z telewizją Ukraina Poroszenko mówił o ataku na Cerkiew Prawosławną Ukrainy, która została powołana do życia m.in. dzięki jego staraniom na początku bieżącego roku i otrzymała status Kościoła Autokefalicznego.

"Atak na ukraińską cerkiew. Jak widzicie, przyłączyły się do niego organy ścigania i sądy; trwają próby anulowania rejestracji Cerkwi Prawosławnej Ukrainy, która jest jedyną ukraińską cerkwią. Nie można do tego dopuścić" - oświadczył.

Były prezydent ocenił jednocześnie, że trwa atak na język ukraiński. "Mówi się już o planach odwołania kwot językowych (w mediach), ustawy o języku (państwowym), planach wprowadzenia w niektórych regionach drugiego języka oficjalnego" - powiedział. "Wszystko to będzie miało fatalne skutki dla państwa" - ostrzegł Poroszenko.

Poroszenko, a Zełenski

Ten doświadczony polityk i biznesmen objął najwyższy urząd w państwie w 2014 r., tuż po aneksji Krymu i w pierwszych tygodniach konfliktu ze wspieranymi przez Kreml separatystami w Donbasie.

W tegorocznych wyborach prezydenckich ubiegał się o reelekcję pod hasłem "Armia, język, wiara" oraz obiecywał członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO. Zapewniło mu to w drugiej turze wyborów niecałe 25 proc. poparcia.

Zełenski, komik telewizyjny bez żadnego doświadczenia politycznego, szedł do wyborów z hasłami walki z korupcją i oczyszczenia sceny politycznej ze starych wyjadaczy w rodzaju Poroszenki. Showman został prezydentem zdobywając ponad 73 proc. głosów.

Tuż po zaprzysiężeniu na prezydenta Zełenski rozwiązał parlament i ogłosił wcześniejsze wybory. Odbyły się one w lipcu, przynosząc zwycięstwo partii Zełenskiego o nazwie Sługa Narodu. W głosowaniu na listy partyjna zdobyła ona ponad 43 proc. poparcia, a w okręgach jednomandatowych uzyskała 130 miejsc. Ogółem ugrupowanie to będzie miało w nowej Radzie Najwyższej 254 posłów, co daje mu samodzielną większość.

Partia Poroszenki Europejska Solidarność dostała się do parlamentu dopiero na czwartym miejscu i będzie w nim miała 23 posłów.

Z Kijowa Jarosław Junko 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje