Reklama

Reklama

Pentagon chce rozmieszczenia rakiet w regionie Pacyfiku

Nowy minister obrony USA Mark Esper chce, by w ciągu kilku miesięcy rozmieszczono w regionie Pacyfiku konwencjonalne pociski średniego zasięgu. Dzień wcześniej (piątek) USA formalnie wycofały się z przełomowego układu o kontroli zbrojeń INF z 1987 r.

"Tak, chciałbym" - powiedział Esper, pytany, czy zastanawia się nad rozmieszczeniem takich pocisków w Azji.

Ten ruch może zdenerwować Chiny


Reklama

"Wolałbym (za kilka) miesięcy, (...) ale te sprawy trwają dłużej niż można się spodziewać" - powiedział podróżującym z nim do Sydney dziennikarzom, gdy spytali go o harmonogram rozmieszczenia takich pocisków. "Można powiedzieć, że chcielibyśmy to wdrożyć wcześniej niż później" - dodał.

Ruch ten - jak zauważa agencja Associated Press - prawdopodobnie zdenerwuje Chiny, ale Esper powiedział, że Pekin nie powinien być tym zaskoczony. "80 proc. ich rezerw to systemy średniego zasięgu, więc nie powinno ich to dziwić, że chcielibyśmy mieć podobne możliwości" - zauważył.

Esper, który w lipcu został zatwierdzony na stanowisku ministra obrony USA, nie ujawnił, gdzie dokładnie takie rakiety mogłyby zostać w Azji rozmieszczone. Wskazał, że będzie to zależało od rozmów z sojusznikami i od innych czynników.

Szef amerykańskiego resortu obrony dodał, że ze względu na duże odległości w regionie Indo-Pacyfiku znaczące jest rozwijanie przez USA skutecznej broni precyzyjnej na średnim dystansie.

Niektóre szacunki Pentagonu sugerują, że nisko latający pocisk manewrujący o potencjalnym zasięgu około 1000 kilometrów mógłby zostać przetestowany jeszcze w sierpniu i gotowy do użycia w ciągu 18 miesięcy. Natomiast rozmieszczenie pocisku balistycznego o zasięgu około 3000 do 4000 kilometrów może potrwać pięć lat lub dłużej. Żaden nie byłby uzbrojony w broń nuklearną - pisze AP.

"Tzw. nowy START może nie mieć sensu"

Esper przychylił się także do opinii tych, którzy uważają, że przedłużenie układu o ograniczeniu strategicznych zbrojeń nuklearnych - tzw. nowy START - może nie mieć sensu. Nowy START wygasa w lutym 2021 r. i jest jedynym traktatem ograniczającym amerykańskie i rosyjskie arsenały nuklearne.

Traktat o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu (INF) został podpisany w 1987 roku w Waszyngtonie przez przywódców USA i ZSRR: Ronald Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Przewidywał likwidację arsenałów pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, a także zabraniał ich produkowania, przechowywania i stosowania. Układem objęte były pociski o zasięgu od 500 do 5500 km. Do czerwca 1991 roku obie strony wywiązały się z postanowień umowy; ZSRR zniszczył 1846 pocisków, a USA - 846.

Ultimatum wobec Rosji

Wbrew INF Rosja rozmieściła nowe pociski manewrujące SSC-8, które są lądową wersją bazujących na okrętach podwodnych pocisków SSN-21 Sampson. W odpowiedzi na to 1 lutego br. sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył, że Stany Zjednoczone zawieszają przestrzeganie układu i za sześć miesięcy wycofają się z traktatu, jeśli Rosja nie zacznie stosować się do jego zapisów.

W piątek minął półroczny okres, jaki Stany Zjednoczone dały Rosji na powrót do przestrzegania INF, i w konsekwencji USA oficjalnie wycofały się z traktatu. Moskwa odrzuca oskarżenia, że ponosi odpowiedzialność za jego zerwanie.

Tego samego dnia prezydent USA Donald Trump oświadczył, że chce aby nowy układ INF został podpisany zarówno przez Rosję jak i Chiny. Według amerykańskiego prezydenta oba kraje wyraziły "duże zainteresowanie" tą propozycją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje