Reklama

Reklama

Pedofilski skandal w BBC. Wśród ofiar pacjenci szpitali

W niecały rok od śmierci 84-letniego idola TV Jimmy'ego Savile'a na jaw wyszły szczegóły z jego życia świadczące o tym, że był czynnym pedofilem. Stawia to w złym świetle BBC, policję, przemysł rozrywkowy i establishment, który go obsypał zaszczytami.

Za życia nigdy nie był o nic oskarżony. Jego pasją było organizowanie społecznych zbiórek pieniędzy na szpitale. Udzielał się charytatywnie, a w BBC miał własny show przez ponad 20 lat. Po niektórych audycjach otrzymywał 20 tys. listów na tydzień. Był starym kawalerem, postacią barwną, urodzonym showmanem z nieodłącznym cygarem, członkiem Mensy, historycznie pierwszym disc jockeyem.

BBC w defensywie

Reklama

Po jego śmierci, gdy przestał być nietykalną gwiazdą, wyszło na jaw, że w swojej garderobie w BBC wykorzystywał seksualnie niepełnoletnie dziewczęta. Telewizyjny program na ten temat przygotowywał początkowo program BBC2 Newsnight, ale "ze względów edytorskich" nigdy go nie wyemitowano.

Edytorskich oporów nie miał za to konkurent BBC, sieć ITV, która 3 października nadała własny program oparty na relacjach pięciu wykorzystywanych kobiet. Skłoniło to Scotland Yard do wszczęcia dochodzenia i postawiło BBC w defensywie. Policyjne dochodzenie objęło początkowo osiem zarzutów, z czego sześć to tzw. napaści seksualne, a pozostałe dwa - gwałty.

Dzieci musiały udawać, że śpią...

Następnie wyszło na jaw, że Savile odwiedzał też dziecięce oddziały w szpitalach. Dzieci mówiły, iż pielęgniarki zalecały im, by podczas takich wizyt udawały, że śpią. W przeciwnym razie ryzykowały tym, że prezenter zaprosi je do swego pokoju, który użytkował z racji prac na cele dobroczynne wykonywanych dla szpitala.

Ogółem mówi się o 30 poszkodowanych dziewczętach od 1959 r. w wieku 13-16 lat. Z reguły nie nagłaśniały tego, co ich spotkało, ponieważ powszechnie uwielbiany Savile był nietykalny i dziewczęta obawiały się, że nikt im nie da wiary. Ówczesna opinia publiczna nie była też tak wyczulona na punkcie pedofilii i ogólnie przestępczości seksualnej, jak obecnie.

Peter Spindler prowadzący z ramienia Scotland Yardu dochodzenie sądzi, że Sir Jimmy (jak nazywano Savile'a po przyznaniu ma dożywotniego honorowego tytułu szlacheckiego) "działał w całym kraju i miał niezdrowe upodobanie do niepełnoletnich dziewcząt".

Korporacja przymykała oko?

Z wypowiedzi dwóch dziennikarek BBC wynika, że kierownictwo korporacji musiało wiedzieć o skłonnościach Savile'a, ale przymykało oko mając na względzie wskaźniki oglądalności. Co gorsza dla korporacji, ostatnie doniesienia sugerują, że Savile nie był jedyną gwiazdą traktującą niepełnoletnie kobiety jak seksualny obiekt.

Podobnych praktyk miała się też dopuszczać będąca u szczytu sławy niewymieniona z nazwiska gwiazda popularnych mydlanych seriali BBC - mająca również pociąg do młodych chłopców. Sugerowałoby to, że Savile nie był jedynym gwiazdorem korporacji dopuszczającym się seksualnego wykorzystywania niepełnoletnich.

Według dziennika "Daily Telegraph" nasili to presję na dyrektora generalnego BBC George'a Entwistle'a, by nie tylko przeprosił i wyraził ubolewanie, co już zrobił, ale wyjaśnił sprawę we własnym zakresie nie czekając na wynik policyjnego dochodzenia.

Policja nie reagowała na skargi

Także policja nie wychodzi ze sprawy Savile'a bez szwanku. Skargi na prezentera wpływały swego czasu do władz policyjnych hrabstw Surrey, Sussex i Jersey, ale za każdym razem uznawano, że nie ma wystarczających dowodów, by wszcząć dochodzenie.

Afera wokół Savile'a i jego skłonności seksualnych zwróciła uwagę na praktyki przemysłu rozrywkowego, do niedawna zdominowanego przez mężczyzn, i trudności, z którymi borykały się kobiety pragnące się w nim wybić.

Innym skutkiem jest naświetlenie nadużyć w przyznawaniu publicznych wyróżnień za różne osiągnięcia (formalnie wręczane przez królową Elżbietę II, ale faktycznie przyznawane na wniosek komisji, w której zasiadają przedstawiciele establishmentu).

Legenda okryta złą sławą

Savile otrzymał za życia dwa zaszczytne tytuły OBE i CBE, których obecnie nie ma mu jak odebrać, ponieważ nie istnieje procedura pozbawienia ich kogoś, kto zmarł. Premier David Cameron nie wyklucza zmian ustawowych, by taką możliwość stworzyć.

Z inicjatywy rodziny, z obawy przed zdewastowaniem usunięto tablicę na grobie Savile'a na cmentarzu w Scarborough wyliczającą jego osiągnięcia. Usunięto też nazwę z alejki nazwanej jego imieniem. Nad zmianą nazwy szpitalnej kafeterii jego imienia zastanawia się też fundusz powierniczy - także jego imienia. Uszkodzono już pamiątkową tablicę na domu, w którym kiedyś mieszkał.

Dochodzenie przeciw Savile'owi prowadzi pięć regionalnych sił policyjnych badających łącznie 120 wątków. Prezenterska legenda odchodzi w niebyt okryta złą sławą w atmosferze ogólnego niesmaku i pytań bez odpowiedzi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje