Reklama

Reklama

Papież: Kościół nie może mieć obsesji na punkcie władzy

Papież Franciszek powiedział we wtorek we Florencji, że Kościół nie może mieć obsesji na punkcie władzy. W przemówieniu wygłoszonym podczas krajowego kongresu włoskiego Kościoła mówił, że nie może on zamykać się w gąszczu procedur.

"Nie możemy mieć obsesji na punkcie władzy, także wtedy, gdy służy to wizerunkowi społecznemu Kościoła. Kiedy Kościół nie kieruje się uczuciami Jezusa, gubi się, traci sens. Kiedy zaś to czyni, staje na wysokości swej misji" - mówił Franciszek w obszernym, wielokrotnie przerywanym oklaskami wystąpieniu we florenckiej katedrze, gdzie zgromadzili się niemal wszyscy włoscy biskupi.

Reklama

"Uczucia Jezusa mówią nam, że Kościół, który myśli o sobie i o własnych interesach, jest smutny" - dodał.

Papież wskazywał, że Kościół musi charakteryzować "pokora, bezinteresowność, błogosławieństwo".

Przestrzegał przed pokusami pokładania zbyt wielkiej ufności w "struktury, organizacje i doskonałe, ale abstrakcyjne plany", zapominania o innych ludziach, chęci sprawowania kontroli, surowości i przestrzegania norm. Prowadzi to zdaniem Franciszka do poczucia "wyższości".

Argumentował, że "w obliczu zła czy problemów Kościoła nie ma sensu szukać rozwiązań w konserwatyzmie czy fundamentalizmie, w przywracaniu przestarzałych postaw i form".

Według papieża doktryna chrześcijańska nie jest zamkniętym systemem, niezdolnym do stawiania pytań i zgłaszania wątpliwości. "Jest żywa, niespokojna" - dodał.

Wyraził opinię, że reforma Kościoła nie może polegać wyłącznie na zmianie struktur, ale na przywiązaniu do nauczania Jezusa.

Misję duszpasterzy porównał do postaw wielkich odkrywców, nieobawiających się żeglugi na otwartym morzu i burz.

Franciszek powtarzał swe słowa o tym, że woli Kościół "poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice niż chory z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa".

Przytaczając swą adhortację apostolską "Radość Ewangelii" powiedział też, że nie chce Kościoła "zatroskanego o to, by stanowić centrum, który w końcu zamyka się w gąszczu obsesji i procedur".

Papież wyraził życzenie, by Bóg bronił włoski Kościół przed wszelkimi "namiastkami władzy, wizerunku, pieniędzy". Podkreślił, że "ewangeliczne ubóstwo jest twórcze i bogate w nadzieję".

Kościół, wskazywał Franciszek, musi "być wolny i otwarty na wyzwania teraźniejszości, nigdy nie być w defensywie ze strachu, że coś straci".

Apelował do włoskich katolików, by nie opuszczali tych, którzy znaleźli się na "poboczu drogi", by nie budowali murów i granic, lecz "place i szpitale polowe".

Prosił, by ludzie Kościoła prowadzili konstruktywny dialog, a nie negocjacje. Zastrzegł, że nie może być to dialog tylko między katolikami, ale ze wszystkimi ludźmi dobrej woli.

Z Rzymu Sylwia Wysocka 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy