Reklama

Reklama

Papież: Cały świat pogrążony w stanie wojny

Papież Franciszek powiedział w czwartek, że cały świat pogrążony jest w stanie wojny, dla której nie ma usprawiedliwienia. Podczas porannej mszy w Domu świętej Marty nazwał "przeklętymi" i "kryminalistami" tych, którzy prowadzą wojny.

- Dzisiaj Jezus płacze, bo woleliśmy drogę wojny, nienawiści, wrogości. Zbliżamy się do Bożego Narodzenia; będą światła, przyjęcia, świecące choinki, także szopki; wszystko upiększone - mówił papież w kazaniu, które przytoczyło Radio Watykańskie.

- A świat prowadzi dalej wojnę, wojny. Świat nie zrozumiał drogi pokoju - stwierdził Franciszek. Dodał, że jest ona wszędzie, tak jak nienawiść.

Przypomniał, że niedawno obchodzono 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej, zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Przywołał też słowa Benedykta XV, który nazwał I wojnę "niepotrzebną rzezią".

Reklama

Zabijają niewinnych

Następnie zapytał: "Co pozostanie po wojnie, którą teraz przeżywamy?".

- Co zostanie? Ruiny, tysiące dzieci bez edukacji, wielu niewinnych zabitych i dużo pieniędzy w kieszeniach handlarzy bronią - odparł papież.

Jak dodał, wojna jest wyborem bogactwa, bo ci, którzy ją prowadzą, mówią: "Produkujmy broń, dzięki temu stan gospodarki trochę się poprawi, a my robimy nasze interesy". Ludzi tych nazwał "przeklętymi" i "kryminalistami".

- Kiedy cały świat, jak dzisiaj, jest w stanie wojny, cały świat, to jest to wojna światowa w kawałkach; tu, tam, wszędzie - powtórzył Franciszek głoszoną przez siebie tezę. Nie ma dla tej wojny, zdaniem papieża, usprawiedliwienia.

Matka Teresa ikoną

Z jednej strony, wskazał, są handlarze bronią, którzy "robią swoje", a z drugiej są ci zaangażowani w sprawę pokoju, którzy poświęcają życie pomagając ofiarom. W tym kontekście wymienił jako "ikonę naszych czasów", błogosławioną Matkę Teresę z Kalkuty.

- Z cynizmem możnych ktoś mógłby zapytać: a co zrobiła ta kobieta? Życie jej minęło na pomaganiu umierającym - zauważył Franciszek.

Wyraził przekonanie: wszystkim przydałaby się "łaska płaczu za świat, który nie uznaje drogi pokoju, żyje wojną mówiąc cynicznie, by jej nie prowadzić".

Papież modlił się o nawrócenie serc i o to, aby podczas rozpoczynającego się wkrótce Roku Miłosierdzia świat "odzyskał zdolność opłakiwania swych zbrodni i tego, co czyni za sprawą wojen".

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje