Reklama

Reklama

​Pakistan: Wyciek toksycznego gazu w porcie. 14 osób nie żyje

Do 14 wzrosła liczba osób, które otruły się gazem w portowych dzielnicach Karaczi - poinformowały władze. Źródłem wycieku jest statek przewożący m.in. amerykańską soję. Badania nie wskazały jednoznacznie, o jaki gaz chodzi. Statek skierowano do portu Kasima.

Liczba ofiar śmiertelnych wycieku toksycznego gazu podwoiła się w ciągu dwóch dni od zdarzenia. Mieszkańcy uważają, że władze zignorowały wyciek i nie skierowały od razu statku w inne miejsce.

Pierwsi mieszkańcy dzielnic portowych zaczęli zgłaszać się do szpitali w niedzielę, skarżąc się na problemy z oddychaniem i łzawienie oczu, a także drapanie w gardle i pieczenie w nosie.

Sytuacja uspokoiła się na krótko w poniedziałek, lecz pacjenci zaczęli znów przybywać do szpitali we wtorek. Tylko w nocy z wtorku na środę w placówkach służby zdrowia znalazło się ok. 90 osób z oznakami zatrucia. Łącznie w szpitalach Karaczi przebadano 400 osób.

Reklama

Mieszkańcy protestują

Kilkuset mieszkańców dzielnicy Keamari w ramach protestu wyszło na ulice i zablokowało ruch uliczny. "Rząd w telewizji obiecał nam ewakuację, ale nikt nas jeszcze nie odwiedził" - powiedział pakistańskiemu dziennikowi "Dawn" Jamal Khan, mieszkaniec kolonii kolejowej.

"Co za bałagan. Powinniśmy się wstydzić, że w tych czasach nie możemy znaleźć dokładnej przyczyny zatrucia gazem. Czy oni celowo ukrywają prawdę?" - pytał.

Pozostaje wiele niewiadomych

Władze wciąż nie wiedzą, jakim gazem zatruli się mieszkańcy, ani nie znają dokładnego miejsca wycieku. Naukowcy z Uniwersytetu w Karaczi podejrzewają tzw. pył sojowy, uwalniany ze statku przewożącego amerykańską soję. Jednak prywatne laboratorium badające sprawę nie udzieliło dotąd jednoznacznej odpowiedzi.

"Badanie powietrza przeprowadzone przez prywatne laboratorium wykazało wysokie zanieczyszczenie powietrza, ale ilość dwóch szkodliwych gazów (siarkowodoru i tlenku azotu) nie przekroczyła poziomu, który byłby groźny dla życia ludzkiego" - powiedziała anonimowa osoba znająca wyniki badań, na którą powołuje się dziennik "Dawn".

Władze miasta zamknęły okoliczne szkoły i skierowały statek do pobliskiego portu Kasima.

Paweł Skawiński 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne