Reklama

Reklama

​Pakistan: Nieudana próba zamachu bombowego na Musharrafa

​Były prezydent Pakistanu Pervez Musharraf, formalnie oskarżony o zdradę stanu, uniknął w czwartek rano zamachu na przedmieściach Islamabadu. Bomba umieszczona na trasie konwoju Mucharrafa wybuchła 20 minut przed jego przejazdem - poinformowała policja.

"Czterokilogramowa bomba, ukryta w kanalizacji pod mostem, wybuchła przed przewidywanym przejazdem konwoju byłego prezydenta (...). Nikt nie został ranny" - oświadczył wysoki rangą oficer pakistańskiej policji. Rzecznik policji potwierdził później w rozmowie z AFP, że zakłada się, iż celem ataku był Musharraf.

Reklama

Do nieudanego zamachu doszło wczesnym rankiem, gdy były prezydent wracał ze szpitala wojskowego, gdzie spędził ostatnie trzy dni na obserwacji w związku dolegliwościami serca. Po wybuchu bomby zmieniono trasę przejazdu konwoju Musharrafa.

W poniedziałek były prezydent Pakistanu został formalnie oskarżony o zdradę stanu w związku z wprowadzeniem w 2007 roku stanu wyjątkowego i zawieszeniem konstytucji. Grozi mu kara śmierci.

Po odczytaniu aktu oskarżenia 70-letni Musharraf, prezydent w latach 2001-2008, oświadczył, że jest niewinny. Podczas toczącego się przeciwko niemu procesu były szef państwa nie stawiał się na rozprawach z powodu problemów ze zdrowiem, które zgłaszała jego obrona, a także ze względu na zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Jednak na początku stycznia sąd orzekł, że mimo problemów ze zdrowiem Musharraf musi uczestniczyć w rozprawach.

Do procesu doszło z inicjatywy obecnego premiera Pakistanu Nawaza Sharifa, którego w 1999 roku obalił wojskowy zamach, kierowany przez Musharrafa, ówczesnego naczelnego dowódcę armii pakistańskiej. W 2008 roku zrezygnował on z urzędu prezydenta i udał się na emigrację, z której wrócił w 2013 roku. Wkrótce potem wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne.

Na Musharrafie ciąży również zarzut przyczynienia się do śmierci byłej premier Benazir Bhutto w 2007 roku, odsunięcia od obowiązków i przetrzymywania sędziów Sądu Najwyższego w tym samym roku, a także zabójstwa rok wcześniej szefa rebelii w niestabilnej prowincji Beludżystan, Akbara Buktiego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy