Reklama

Reklama

Ostateczne porozumienie nuklearne z Iranem oceni Kongres

Amerykański Senat niemal jednogłośnie przyjął w czwartek ponadpartyjną ustawę, która zobowiązuje prezydenta Baracka Obamę do przesłania do oceny Kongresu ostatecznego porozumienia nuklearnego z Iranem. Prezydent już wcześniej sygnalizował, że jej nie zawetuje.

Za ustawą głosowało 98 senatorów, przeciw był tylko jeden Republikanin.

Reklama

Ustawa przewiduje, że Obama prześle do aprobaty Kongresu ostateczną umowę w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Na zawarcie tego porozumienia sześć mocarstw, w tym USA, dały sobie czas do końca czerwca. Kongresmeni będą mieć 30 dni na przyjęcie rezolucji akceptującej bądź odrzucającej umowę. W tym czasie prezydent nie będzie mógł podjąć żadnych decyzji w sprawie zniesienia lub zamrożenia sankcji wobec Iranu. Złagodzenie sankcji ma być nagrodą za zgodę Teheranu na ograniczenie programu nuklearnego.

Izba Reprezentantów ma wypowiedzieć się w sprawie tej ustawy w przyszłym tygodniu.

- Amerykanie chcą, by Senat i Izba upewniły się w ich imieniu, że Iran zachowuje się odpowiedzialnie, a cały proces jest przejrzysty - powiedział przewodniczący senackiej komisji ds. zagranicznych, Republikanin Bob Corker. - Naszym celem jest powstrzymanie złego porozumienia, które umożliwiłoby Iranowi wejście w posiadanie broni nuklearnej - powiedział z kolei przewodniczący Izby, również Republikanin John Boehner.

Biały Dom już wcześniej, gdy ustawę przyjęła senacka komisja spraw zagranicznych, informował, że Obama jej nie zawetuje. Był to pierwszy sygnał próby łagodzenia bardzo silnych napięć na linii Kongres - Biały Dom, jakie towarzyszą negocjacjom w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Administracja USA dotychczas utrzymywała, że nie planuje przedłożyć ostatecznej umowy z Iranem do zaaprobowania Kongresowi, gdyż nie jest to traktat, lecz porozumienie międzyrządowe. Kontrolujący Kongres Republikanie od początku krytykują negocjacje z Teheranem utrzymując, że USA idą na zbyt duże ustępstwa i grożąc zaostrzeniem sankcji wobec Iranu, jeszcze przed końcem rozmów.

Kompromisowy i potwierdzony w czwartkowym głosowaniu tekst różni się od poprzedniej, krytykowanej przez Biały Dom wersji m.in. tym, że z 60 do 30 dni skrócono okres, w którym Obama nie będzie mógł podjąć decyzji o rozluźnieniu sankcji.

Obama wciąż zachowuje jednak prawo weta wobec ostatecznego stanowiska Kongresu. Jeśli bowiem po zawarciu porozumienia mocarstw z Iranem i przesłaniu jego treści przez Obamę do Kongresu do aprobaty, ten uchwaliłby rezolucję odrzucającą porozumienie, wówczas Obama będzie miał 12 dni, by zgłosić weto. I jak się oczekuje zrobi to, by uratować negocjowane z trudem od ponad roku porozumienie z Teheranem, która ma być jednym z największych osiągnięć w polityce zagranicznej Obamy.

W takim scenariuszu kluczowe będzie to, czy w Kongresie USA znajdzie się większość dwóch trzecich głosów niezbędna do odrzucenia weta prezydenckiego. Nie da się tego zupełnie wykluczyć, bo wielu Demokratów podziela krytyczne stanowisko Republikanów w sprawie negocjacji z Teheranem.

Iran i sześć światowych potęg - USA, Wielka Brytania, Francja, Rosja, Chiny i Niemcy - zawarły 2 kwietnia w Szwajcarii wstępne porozumienie w sprawie ograniczenia irańskiego programu atomowego w zamian za stopniowe znoszenie drakońskich sankcji, jakie wspólnota międzynarodowa nakładała od lat na irańską gospodarkę. Zawiera ono główne postanowienia przyszłego układu, który ma zostać uzgodniony do 30 czerwca i zagwarantować, że Iran nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje