Reklama

Reklama

Oskarżenia byłej uczestniczki programu Trumpa. Prezydent USA zasłoni się immunitetem

Adwokat reprezentujący Donalda Trumpa w procesie o molestowanie seksualne zapowiedział, że będzie się domagać oddalenia pozwu. W okresie sprawowania władzy prezydent jest objęty immunitetem i nie podlega jurysdykcji sądu stanowego – wskazał on w stacji NPR.

Jeśli złożony w styczniu pozew nie zostanie oddalony, adwokat będzie domagać się, by został on zawieszony do czasu zakończenia urzędowania przez Donalda Trumpa. Jego opinię przedstawiły w środę media, w tym - portal Christian Science Monitor i radio publiczne NPR.

Reklama

Chodzi o pozew złożony przez Summer Zervos, która wyznała, że w 2007 r. została zmuszona przez Trumpa do odbycia z nim stosunku płciowego w jednym z hoteli w Beverly Hills.

Summer Zervos domaga się publicznych przeprosin oraz zwrotu poniesionych kosztów sądowych w wysokości 2914 USD (ok. 11 600 zł).

Zervos, która brała udział w prowadzonym przez Donalda Trumpa teleturnieju "The Apprentice" jest jedną z 12 kobiet, które podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej oskarżyły Donalda Trumpa o molestowanie seksualne.

Donald Trump nazwał zarzuty Zervos "fabrykacją" i "mistyfikacją", a kobiety wysuwające podobne zarzuty określił na Twitterze jako "kłamczuchy". Nowojorski miliarder utrzymywał, że nawet członkowie rodziny Zervos nie dają wiary jej "pomówieniom". Argumentował przy tym, że oskarżenia pod jego adresem były inspirowane przez Hillary Clinton - jego konkurentkę w wyborach prezydenckich.

Jak wyliczył dziennik "USA Today" w dniu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta (20 stycznia), w amerykańskich sądach czekało na rozpatrzenie 75 spraw wszczętych przeciw Donaldowi Trumpowi z powództwa cywilnego.

W formalnej odpowiedzi na pozew Zervos złożonej w sądzie stanowym stanu Nowy Jork w poniedziałek Marc E. Kasovitz, prywatny adwokat Trumpa, zaznaczył, że postępowanie sądu stanowego w Nowym Jorku powinno być wstrzymane do czasu wyjaśnienia, czy prezydent Stanów Zjednoczonych może być sądzony przed sądem stanowym.

Bill Clinton i sprawa Pauli Jones

Prawnicy przypominają, że 20 lat temu prezydent Bill Clinton był oskarżony w sądzie federalnym, przez Paulę Jones, byłą pracownicę rządu stanowego o molestowanie seksualnie w okresie, gdy Clinton był gubernatorem stanu Arkansas.

Adwokaci Billa Clintona zwrócili się wówczas do sądu z prośbą o wstrzymanie postępowania do czasu złożenia przez Clintona urzędu. Argumentowali, że rozpatrzenie zarzutów Pauli Jones "może wyzwolić całą lawinę podobnych procesów zmierzających do uzyskania odszkodowań od prezydenta".

Poproszony o wydanie opinii w tej sprawie Sąd Najwyższy odrzucił ostatecznie argumenty adwokatów Clintona, wskazując, że prezydencki immunitet obejmuje tylko zarzuty związane ze sprawowaniem urzędu, a nie zarzuty związane z jego postępowaniem w życiu prywatnym.

W rezultacie Clinton - na podstawie pozasądowego porozumienia stron i bez przyznawania się do winy - wypłacił Pauli Jones odszkodowanie za straty moralne.

Jednak, jak przypominają komentatorzy, sprawa Jones stała się pierwszym ogniwem łańcucha zdarzeń, które doprowadziły w 1998 r. do wszczęcia procedury impeachmentu i postawienia Clintonowi przez Kongres zarzutu składania fałszywych zeznań pod przysięgą.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski 

Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje