Reklama

Reklama

Organizator gejowskiej seksimprezy w Brukseli: Boją się, że ujawnię tożsamość uczestników

- Sprawa zarzutów [o których mówi polska policja] musiała być spreparowana w ostatnich godzinach przez ludzi, którzy boją się, że ujawnię ich tożsamość mediom w związku z tym, że uczestniczyli od czasu do czasu w gejowskich seksparty tutaj, w Brukseli - mówił korespondentce Polsat News Dorocie Bawołek Dawid Manzheley, organizator nielegalnej orgii, podczas której policja zatrzymała eurodeputowanego węgierskiego Fideszu Jozsefa Szajera.

Funkcjonariusze policji w Brukseli przerwali w piątek (27 listopada) nielegalne spotkanie towarzyskie, połączone z uprawianiem seksu, które mimo obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa zostało zorganizowane w centrum miasta.

Reklama

Podczas interwencji policja zatrzymała eurodeputowanego węgierskiego Fideszu Jozsefa Szajera. Parlamentarzysta przyznał się i przeprosił za swoje zachowanie. Policja poinformowała, że europoseł został ranny, kiedy uciekał z budynku, zjeżdżając po rynnie. W jego plecaku znaleziono narkotyki.

"Ludzi z Polski i Węgier znam osobiście"

O szczegółach Dorocie Bawołek opowiedział Dawid Manzheley - organizator seks party dla gejów nie tylko w Brukseli, ale i innych miastach. Mężczyzna - jak zaznaczył - ma podwójne obywatelstwo. W najbliższych dniach chce wrócić do Izraela.

- Ludzi z Polski i Węgier, i Fideszu znam osobiście. Wiem, że mają rodziny i przyjeżdżali do Brukseli, łącząc to z seksparty, na które przychodzili wieczorem. Normalnie organizuję małe imprezy, do 30 osób, czasami większe do 100-150 osób, nie tylko z politykami z Europy Wschodniej, ale i Zachodniej - mówił.

Poszukiwany przez polską policję?

Mężczyzna, który także nazywa się David Manzheley, poszukiwany jest przez Komendę Powiatową Policji w Wadowicach w związku z oszustwem. Według informacji policji urodził się on w 1984 roku i jest zameldowany w Wadowicach.

- W 2008 roku został skazany wyrokiem sądu w Wadowicach za oszustwo i inne przestępstwa. Wymierzono mu karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. Nie stawił się do zakładu karnego, w związku z czym wszczęto poszukiwania, wysłano list gończy, a w 2013 roku Europejski Nakaz Aresztowania. Czy on (organizator seks party - red.) to ta sama osoba, co nasz poszukiwany, nie mogę z całą pewnością potwierdzić - mówił Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Dodał, że Dawid Manzheley m.in. wyłudził 2,5 tys. zł, podając się za prawnika.

"Są to groźby"

Jak stwierdził rozmówca Doroty Bawołek, nie popełnił żadnego przestępstwa.

- W mojej ocenie są to groźby wobec mnie i jest to używane jako przykrywka, a sprawa tych zarzutów musiała być spreparowana w ostatnich godzinach przez ludzi, którzy boją się, że ujawnię ich tożsamość mediom w związku z tym, że uczestniczyli od czasu do czasu w gejowskich seksparty tutaj, w Brukseli - podsumował Manzheley.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama