Reklama

Reklama

Operacja w archipelagu sztokholmskim. "Bardzo poważna sprawa"

W archipelagu sztokholmskim zaobserwowano wzmożoną aktywność szwedzkich sił zbrojnych. Władze konsekwentnie milczą w sprawie doniesień medialnych, według których, na szwedzkich wodach trwają poszukiwania uszkodzonego rosyjskiego okrętu podwodnego.

Dziennik "Svenska Dagbladet" napisał , że już w czwartek szwedzkie służby nasłuchu radiowego wychwyciły rozmowę po rosyjsku na częstotliwości wykorzystywanej przez Rosję w sytuacjach alarmowych. Następnego dnia, około południa, namierzono "obcy obiekt" w rejonie zatoki Kanholmsfjärden i rozpoczęto poszukiwania. Wieczorem znów wychwycono rozmowę, tym razem zaszyfrowaną. Połączenie odbywało się między obiektem a rosyjskim obwodem kaliningradzkim.

Wykładowca w szwedzkiej Wyższej Szkole Obrony Tomas Ries powiedział szwedzkiemu radiu publicznemu, że doniesienia prasowe wydają się wiarygodne. Jak uważa Ries, obecność rosyjskiego okrętu podwodnego potajemnie operującego na szwedzkich wodach, to element militarnych przygotowań do "czegoś większego". - To bardzo poważna sprawa - dodaje wykładowca.

Reklama

Dowództwo szwedzkich sił zbrojnych oficjalnie nie potwierdza doniesień, że poszukiwany jest rosyjski okręt podwodny. Informuje jedynie, że na Bałtyku prowadzona jest "operacja wywiadowcza", w celu sprawdzenia czy doszło do obcej aktywności na szwedzkich wodach.

Wcześniej szwedzkie media donosiły, że setki ludzi oraz dziesiątki jednostek marynarki wojennej i helikopterów poszukują "tajemniczego intruza". Operacja jest prowadzona w rejonie szerokiego pasa setek skalistych wysp i wysepek oddzielających stolicę od otwartego morza.

Wiceprzewodnicząca parlamentarnej komisji obrony Åsa Lindestam nie chciała, pytana przez szwedzkie radio, komentować tej sytuacji. Jak powiedziała, oczekuje informacji w tej sprawie od szefa szwedzkich sił zbrojnych.

Szwedzkie media przypominają lata zimnej wojny, gdy podobne alarmy dosyć często zdarzały się na wodach w pobliżu Sztokholmu. Najpoważniejszym incydentem było wejście na skały w tej strefie, 28 października 1981 roku, radzieckiego okrętu podwodnego U 137. Jego załoga twierdziła, że popełniła pomyłkę nawigacyjną i niechcący pojawiła się obok jednej z najważniejszych baz szwedzkiej floty.

Jak podkreślają komentatorzy, różnica między sytuacją ówczesną a obecną polega między innymi na tym, że wtedy Szwedzi dysponowali 30 nowoczesnymi okrętami wojennymi i 12 jednostkami podwodnymi, a dziś mają tylko 7 okrętów nawodnych i 4 podwodne.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje