Reklama

Reklama

ONZ zaniepokojone doniesieniami o ofiarach amerykańskich nalotów

Organizacja Narodów Zjednoczonych jest zaniepokojona doniesieniami, z których wynika, że około dwustu osób mogło zginąć w niedawnych amerykańskich nalotach na Mosul w Iraku. Według miejscowych źródeł wojskowych, ofiary śmiertelne to ludzie, którzy podczas bombardowań skryli się w piwnicach. Amerykańska armia prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Biuro ONZ do spraw koordynacji pomocy humanitarnej cytuje raporty z Mosulu, w których jest mowa o dużej liczbie zabitych w dzielnicy miasta al Agawat al Dżadidah. "Jesteśmy zaszokowani stratą tak dużej liczby ludzkich istnień i przekazujemy najszczersze wyrazy współczucia rodzinom dotkniętym tą tragedią" - powiedziała Lise Grande, która koordynuje pomoc humanitarną dla Iraku. 

Reklama

Korespondent amerykańskiej gazety "New York Times" rozmawiał z irackimi żołnierzami i z mieszkańcami Mosulu. Przekazali mu niepotwierdzone oficjalnie informacje o dziesiątkach zabitych, w tym kobietach i dzieciach. Mieli zostać pogrzebani żywcem pod gruzami domów, zbombardowanych w ostatnich dniach przez amerykańskie lotnictwo. 

Iracki major Maan al-Saadi powiedział "New York Times", że zniszczono co najmniej trzy duże domy mieszkalne. Miały zostać wskazane Amerykanom przez irackich żołnierzy, ponieważ ich dachy były wykorzystywane przez snajperów z tzw. Państwa Islamskiego. Żołnierze nie wiedzieli, że w piwnicach tych domów ukrywają się mieszkańcy.

Według majora al-Saadiego, mogło to być celowe działanie dżihadystów, które miało przyczynić się z jednej strony do wstrzymania bombardowań, a z drugiej - do zwrócenia się opinii publicznej przeciwko działaniom koalicji.

"New York Times" uzyskał potwierdzenie, że amerykańska armia prowadzi dochodzenie w sprawie ostatnich nalotów na Mosul. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy