Reklama

Reklama

ONZ stawia sobie ambitne cele rozwoju. "Musimy natychmiast zabrać się do roboty"

​Przywódcy krajów świata zebrani na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku uchwalili ambitny program działań na rzecz lepszego świata, obejmujący walkę z biedą, wykluczeniem, nierównościami i ociepleniem klimatycznym, a także zapowiadający lepszą edukację i ochronę zdrowia oraz środowiska do roku 2030. - Musimy natychmiast zabrać się do roboty - apelował sekretarz generalny Ban Ki Mun.

17 wielkich celów Agendy Rozwojowej w tej sprawie przyjęto na początek szczytu ONZ, w którym ma wziąć udział ponad 150 szefów państw i rządów, z papieżem Franciszkiem na czele. W piątek wygłosił on już przemówienie na forum Zgromadzenia i z góry cieszył się z przyjęcia planu, który ma zmienić świat i jest "ważnym znakiem nadziei".

Także sekretarz generalny Ban Ki Mun wyraził zadowolenie z przyjęcia "programu, który odzwierciedla aspiracje nas wszystkich, wszędzie, do życia w pokoju, bezpieczeństwie i godności na planecie, która cieszy się dobrym zdrowiem".

Reklama

- Musimy się natychmiast zabrać do roboty - apelował.

Pierwszy cel to wyeliminowanie "biedy pod wszystkimi jej postaciami": 836 milionów ludzi żyje za mniej niż 1,25 dolara dziennie, głównie w Afryce subsaharyjskiej i w Azji.

Wszystkim mieszkańcom Ziemi na być zapewniony dostęp do edukacji i ochrony zdrowia; cały świat ma też objąć walka z nierównościami różnego rodzaju, promocja kobiet i dobre zarządzanie.

Uchwała zapowiada też ambitną walkę z ociepleniem klimatu na Ziemi, na kilka tygodni przed światową konferencją w tej sprawie w Paryżu, gdzie ma być wynegocjowane najambitniejsze w historii porozumienie o redukcji gazów cieplarnianych i finansowaniu walki z efektem cieplarnianym.

Wyzwaniem będą też tendencje demograficzne

Lista celów była przez trzy lata negocjowana przez kraje członkowskie ONZ z przedstawicielami organizacji pozarządowych oraz biznesu.

Cele mają zastąpić osiem Milenijnych Celów Rozwoju, które kraje członkowskie ONZ ustanowiły sobie na lata 2000-2015. Agenda jest od nich o wiele ambitniejsza, zbyt ambitna, zdaniem sceptyków - zauważa agencja France-Presse.

Osiem Celów Milenijnych było skoncentrowanych na biedzie i zdrowiu w krajach rozwijających się. Lista nowych celów jest dłuższa i obejmuje więcej działań także w krajach rozwiniętych.

Wyzwaniem, co podkreśla AFP, będzie finansowanie celów oraz zapewnienie, że kraje będą je realizować, tak aby nikt nie pozostał wyrzucony poza nawias tej części światowej społeczności, która odnosi korzyści z rozwoju.

Wyzwaniem będą też tendencje demograficzne - czyli wzrost liczby ludności do roku 2030 w Afryce subsaharyjskiej, urbanizacja i starzenie się społeczeństw, co generuje dodatkowe koszty dla budżetów krajowych.

Zgodnie z przyjętymi zasadami każdy kraj będzie miał swobodę, czy realizować poszczególne cele, a jeśli tak - jakimi metodami. Odpowiednie wskaźniki pozwolą ocenić, jakiego postępu dokonały kraje.

57 mln dzieci na świecie wciąż nie chodzi do szkoły

Zdaniem ekspertów koszty wdrożenia celów wyniosłyby od 3,5 do 5 bilionów dolarów rocznie przez 15 lat. To więcej, niż PKB Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Tymczasem pomoc rozwojowa, jaką przyznają kraje rozwinięte tym najbiedniejszym, spadła z powodu kryzysu gospodarczego.

By znaleźć środki, ONZ stawia m.in. na lepszą ściągalność podatków czy też walkę z korupcją. W dużej mierze liczy - za bardzo, zauważa AFP - na zaangażowanie sektora prywatnego w realizację celów. Wcale nie jest pewne, czy ci, którzy kierują się w działaniach szansą zarobienia pieniędzy, rzeczywiście przedłożą dobro wspólne ponad własny zysk.

Bilans Celów Milenijnych jest mieszany. Skrajna bieda czy śmiertelność noworodków spadła o połowę w porównaniu z 1990 rokiem, choroby takie jak trąd są w odwrocie i 92 proc. mieszkańców krajów rozwijających się ma telefon komórkowy (10 proc. w 2000 roku).

Ale na przykład na środowisku naturalnym odbił się szybki wzrost gospodarczy Chin czy Indii, a nierówności zarobkowe i społeczne między bogatymi a biednymi pogłębiły się zwłaszcza w Afryce subsaharyjskiej i w Azji.

W krajach na południe od Sahary jedna osoba na cztery jest niedożywiona, podczas gdy wielką plagą rozwiniętego świata jest otyłość, a w skali świata 1,3 mld ton żywności jest każdego roku marnowane. 57 mln dzieci na świecie wciąż nie chodzi do szkoły. 2,5 mld mieszkańców świata nie ma dostępu do toalety, a 1,3 mld nie korzysta z elektryczności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy