Reklama

Reklama

Obama wzywa Kongres do przywrócenia zasiłków dla 1,3 mln bezrobotnych

Z końcem roku aż 1,3 mln Amerykanów straciło zasiłki dla długotrwale bezrobotnych. Prezydent Barack Obama zaapelował we wtorek do Kongresu o przywrócenie zasiłków przynajmniej na trzy miesiące, ale kontrolujący Izbę Reprezentantów Republikanie są niechętni.

- To nie abstrakcja, to nie statystyki, to wasi sąsiedzi i znajomi. Utrata pracy może spotkać każdego - apelował we wtorek Obama podczas pierwszego wystąpienia po powrocie z dwutygodniowego urlopu świątecznego na Hawajach.

Reklama

W USA zasiłki dla bezrobotnych są wypłacane z budżetu federalnego przez okres do 26 tygodni. Ale w okresie wysokiego bezrobocia czy recesji Kongres może - i czyni to regularnie - zezwolić na przedłużenie tego okresu aż do 47 tygodni. W przyjętej w grudniu ponadpartyjnej ustawie budżetowej Kongres po raz pierwszy od 2008 roku nie przedłużył jednak programu zasiłków dla długotrwale bezrobotnych. Nie zgodzili się na to Republikanie. W rezultacie pomoc straciło 1,3 mln osób.

Prezydent wezwał Kongres do przedłużenia zasiłków przynajmniej o kolejne trzy miesiące, co kosztowałoby budżet 6,4 mld dolarów. Odpowiednią ustawę w tej sprawie przygotowali już Demokraci. Zgodnie z nią długotrwale bezrobotni odzyskaliby zasiłki w wysokości średnio 256 dolarów tygodniowo.

Jak tłumaczył Obama, sytuacja na rynku pracy USA poprawia się, ale na razie trzeba jeszcze pomagać bezrobotnym. - To nie są lenie, którym brakuje motywacji. Próbują znaleźć pracę, ale zanim ją znajdą, muszą mieć środki choćby po to, by chodzić na rozmowy kwalifikacyjne - powiedział. Przywoływał ekspertyzy, według których przedłużenie zasiłków nie tylko pomoże bezrobotnym, ale jest korzystne dla gospodarki i tworzenia nowych miejsc pracy.

W kontrolowanym przez Demokratów Senacie nie powinno być problemów z przyjęciem ustawy. We wtorek w Senacie odbyło się głosowanie, w którym zwolennicy wydłużenia zasiłków zebrali 60 głosów, czyli niezbędną liczbę, by przerwać obstrukcje parlamentarną i rozpocząć debatę w tej sprawie. Przeciw głosowało 37 senatorów, sami Republikanie. Tłumaczyli, że zasiłki zniechęcają ludzi do szukania pracy.

- Te zasiłki są jak aspiryna, która obniża gorączkę, ale gorączka dokucza już od wielu tygodni - powiedział senator Jeff Sessions.

Republikanie w Izbie Reprezentantów, gdzie mają większość, też są ustawie niechętni. Jej losy są więc niepewne. Niektórzy Republikanie, w tym przewodniczący Izby John Boehner, są otwarci na przedłużenie zasiłków, ale pod warunkiem, że koszty nie zwiększą deficytu państwa, a więc będą zrównoważone innymi cięciami w budżecie.

Według listopadowych danych w USA bez pracy było 10,3 mln Amerykanów. Prawie 4 mln z nich, czyli 38,8 proc., to osoby bezrobotne od 27 tygodni bądź dłużej. Liczba osób długotrwale bezrobotnych wzrosła w ostatnim kryzysie do 6,7 mln w kwietniu 2010 roku. Choć od tego czasu powoli malała, wciąż jest znacznie wyższa niż przed recesją. W 2008 roku bez pracy długotrwale pozostawało 1,76 mln osób (19,7 proc. wszystkich bezrobotnych).

- Bogaci są coraz bogatsi, biedni są coraz biedniejsi, a klasa średnia jest zagrożona - przyznał, otwierając we wtorek debatę ws. zasiłków dla bezrobotnych, lider Demokratów w Senacie Harry Reid. Jak skomentował "New York Times", mała to pochwała dla Obamy, który rozpoczął właśnie szósty rok na urzędzie prezydenta USA.

Dowiedz się więcej na temat: Barack Obama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy