Reklama

Reklama

Obama: USA wciąż rozważają zakres pomocy dla sił opozycji w Syrii

USA nadal zastanawiają się nad zakresem ewentualnej pomocy dla sił syryjskiej opozycji i rozważają "wszystkie opcje" po doniesieniach o użyciu w Syrii broni chemicznej - oświadczył w czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, który przebywa obecnie z wizytą w Meksyku.

- Wciąż oceniamy sytuację na miejscu, wraz z naszymi partnerami międzynarodowymi szukamy najlepszego rozwiązania mającego na celu transformację polityczną w Syrii - powiedział amerykański prezydent.

- Ponieważ widzieliśmy dowody dalszego przelewu krwi, potencjalnego wykorzystania broni chemicznej w Syrii, jak powiedziałem, rozpatrzymy wszystkie opcje - dodał Obama.

Reklama

Wcześniej amerykański minister obrony Chuck Hagel powiedział, że Waszyngton nie wyklucza możliwości dozbrajania syryjskich rebeliantów, lecz że ostatecznej decyzji nie podjęto.

Trwająca od ponad dwóch lat antyrządowa rebelia w Syrii pochłonęła już życie około 70. tys. ludzi. Konflikt przeistacza się w walki na tle religijnym, w którym sunniccy powstańcy próbują obalić rządy alawickiej mniejszości.

Wywiad amerykański ogłosił, że reżim prezydenta Baszara el-Asada najprawdopodobniej użył przeciw rebeliantom paraliżującego gazu sarin. Potwierdziły to inne źródła, m.in. brytyjskie i izraelskie. Poprzednie doniesienia na ten temat, pochodzące od powstańców, były przez USA odrzucane.

Rząd USA pomaga powstańcom finansowo i skrycie pośredniczy w dostawach broni dostarczanej im przez kraje arabskie. Sam jednak odmawia wysyłania broni. Wyklucza też interwencję zbrojną w Syrii. Hagel powiedział, że wiadomości o broni chemicznej "nie są wystarczającą podstawą" do takiego kroku.

Dowiedz się więcej na temat: Barack Obama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje