Reklama

Reklama

Nowy prezydent Boliwii Luis Alberto Arce apeluje o pojednanie

Nowo wybrany prezydent Boliwii Luis Alberto Arce zadeklarował w niedzielę (8 listopada) podczas zaprzysiężenia na urząd, że po burzliwych wydarzeniach w kraju zamierza "zainicjować nowy etap w jego historii poprzez stworzenie rządu, który będzie dla wszystkich".

Uroczystość odbyła się w stolicy Boliwii, La Paz, z udziałem honorowych gości - króla Hiszpanii Filipa VI oraz prezydentów Argentyny, Kolumbii i Paragwaju.

Reklama

57-letni Arce - pragmatyczny ekonomista, były minister gospodarki, zwany w Boliwii "architektem cudu gospodarczego" z okresu 12-letnich rządów lewicowego prezydenta Evo Moralesa - obejmuje stanowisko w czasie, gdy wskutek pandemii koronawirusa i trwających od dwóch lat wstrząsów politycznych Boliwia "znalazła się w najgłębszym od 40 lat kryzysie", jak to określają ekonomiści z Uniwersytetu Św. Andrzeja w La Paz.

"Arce stoi wobec niezliczonych wyzwań, ale pierwszym z nich jest doprowadzić do pojednania Boliwijczyków i odbudowy demokratycznego pluralizmu z poszanowaniem demokracji, nie zaś przywrócenia autorytaryzmu, jaki mieliśmy za czasów prezydentury Evo Moralesa" - tak sytuację w kraju zdiagnozował Carlos Cordero, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Św. Andrzeja, w wywiadzie dla agencji Associated Press.

Startował z ramienia Ruchu na rzecz Socjalizmu

W wyborach z 18 października Arce uzyskał ponad 55 proc. głosów, a jego prawicowy przeciwnik Carlos Mesa - ok. 29 proc.

Nowo wybrany prezydent Boliwii startował w wyborach z ramienia Ruchu na rzecz Socjalizmu (MAS) - ugrupowania, którego przywódcą jest Morales, zmuszony w zeszłym roku do ucieczki z kraju po czterech kadencjach na stanowisku szefa państwa.

Morales, pierwszy prezydent Boliwii wywodzący się z tubylczej ludności indiańskiej, ustąpił ze stanowiska w listopadzie ub.r. po kontrowersyjnych wyborach z 20 października. Sposób przeprowadzenia wyborów i ich budzące wątpliwości wyniki doprowadziły do wycofania poparcia dla Moralesa przez armię i dotychczasowych sojuszników. Morales ogłosił się zwycięzcą, zanim podano ostateczne wyniki głosowania. Oskarżany o oszustwo wyborcze, został zmuszony do ustąpienia i opuszczenia kraju.

Morales nie wziął udziału w niedzielnych uroczystościach w La Paz, ale zapowiedział swój rychły powrót "z wygnania" do kraju.

Liderka opozycji opuściła stolicę

Liderka boliwijskiej opozycji Jeanine Anez, która po obaleniu rządu Evo Moralesa pełniła funkcję prezydenta kraju ad interim i przed wyborami prezydenckimi ustąpiła z tej funkcji, rezygnując z ubiegania się o prezydenturę, opuściła La Paz w przeddzień zaprzysiężenia nowego szefa państwa.

W pięciu największych miastach Boliwii trwały w ciągu ostatnich kilku dni demonstracje przeciwko powrotowi MAS do władzy, które jednak wyraźnie osłabły przed niedzielnymi uroczystościami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy