Reklama

Reklama

Nowiczok pochodzi z Czech? Odpowiedź Pragi

Czeski minister spraw zagranicznych Martin Stropnicky określił w środę ponownie jako absurdalne rosyjskie twierdzenie, że gaz paraliżująco-drgawkowy Nowiczok użyty w Anglii przeciwko byłemu szpiegowi Siergiejowi Skripalowi mógł pochodzić z Czech.

Jak zaznaczył, wezwany w środę do czeskiego MSZ rosyjski ambasador Aleksandr Zmiejewski nie przedstawił żadnych dowodów popierających to twierdzenie.

Reklama

Ambasadora przyjął wiceminister Ivo Szramek, co według Stropnickiego jest w dyplomacji wskazaniem, że strona czeska przywiązuje do tej sprawy dużą wagę. Gdyby doszło do dalszej eskalacji sytuacji, minister osobiście spotka się z ambasadorem.

Rosja utrzymuje, że Czechy są wśród państw będących w stanie produkować Nowiczok. "To twierdzenie absolutnie nie odpowiada rzeczywistości" - powiedział Stropnicky dziennikarzom. Jak relacjonował, rosyjski ambasador uzasadnił tę tezę funkcjonowaniem od dawna w czeskich siłach zbrojnych jednostki przeciwchemicznej. "To nie ma nic wspólnego z tym gazem, o który tutaj chodzi" - wskazał szef czeskiej dyplomacji.

Jego zdaniem istotne jest, by wszystkie państwa Unii Europejskiej koordynowały swe dalsze postępowanie w sprawie usiłowania otrucia Skripala i jego córki. Wyraził przypuszczenie, że na szczycie UE, który odbędzie się w czwartek i w piątek w Brukseli, zabrzmi silny apel do Rosji o zgodę na przyłączenie się do śledztwa, czego domaga się Wielka Brytania.

Czeskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało oświadczenie, w którym określiło rosyjskie wypowiedzi jako obraźliwe i całkowicie nieuzasadnione. "Ubolewamy, że Federacja Rosyjska nie bierze przy tym pod uwagę wysokiej ceny i znacznych szkód, jakie powodują w stosunkach wzajemnych takie deklaracje" - zaznaczyło MSZ.

Z Pragi Piotr Górecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne